ďťż

Nauki przedmałżeńskie





aga - Pon 04 Gru, 2006 11:04
mam pytanie jak długo chodziliście na wasze nauki przedmałżeńskie? czy trzeba z nich zdać jakiś egzamin jak np przed bierzmowaniem? i czy mogę na nie chodzić np w parafii mojego narzeczonego mieszkamy w innych województwach? Pozdrawiam ciepło





Dafnie - Pon 04 Gru, 2006 18:32
Często bywa tak, że są to nauki weekendowe lub trwające 3 dni. Mój narzeczony tez mieszka daleko, ale nauki są tam gdzie będzie ślub, bo się dodtaje zaświadczenie.
Do czego służy - aby sprawdzić czy nie ma żadnych przeszkód kanonicznych do wyrażenia zgody małżeńskiej(prawdziwy powód - nauczysz się jak nie zajść w ciąże, stosując kalendarzyk małżeński)
Czy się coś zdaje - nie słyszałm o tym.
Ja będe miała takie nauki w marcu



marzena - Wto 05 Gru, 2006 07:29
ja nie chodzilam , bo mialam swiadectwo z religii i ksiadz podal mi te dlugie formularze do wypelnienia i siup po naukach
tylko do jakies babki musze isc ktora opowie mi o naturalnych metodach heh
dramacik



aga - Wto 05 Gru, 2006 11:02
dzięki za odpowiedzi znalazłam taki fajny wywiad z księdzem i tu też jest wszystko o naukach przedmałżeńskich jakby ktos chciał wiedzieć więcej Pozdrawiam ciepło

http://rozmowy.onet.pl/ar...198013&OS=60575





Dafnie - Wto 05 Gru, 2006 11:27
my też mamy świadectwa z religii a chodzić musimy (choć zapytam raz jeszcze)



aga - Wto 05 Gru, 2006 12:28
Pewnie takie zaświadczenie ze szkoły o ukończonym kursie jest nieważne chociaż moja kuzynka miała takie wychodziła za mąż w czerwcu zeszłego roku i było dobre ale to chyba dużo zależy od proboszcza danej parafii

ogólnie mówiąc trzeba spełnić takie warunki:

*Aby zawrzeć sakrament małżeństwa należy zgłosić się do parafii zamieszkania panny młodej lub pana młodego minimum 3 miesiące przed planowaną datą zawarcia małżeństwa.
* Konieczne dokumenty: dowody tożsamosci narzeczonych, aktualne świadectwa chrztu (z datą wystawienia nie przekraczającą 3 msc.), świadectwo uczestnictwa w katechezie szkolnej, zaświadczenie o ukończonym kursie przedmałżeńskim.
* Kurs przedmałżenski należy zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem co do daty ślubu (najlepiej około 6 miesięcy)

i tyle sama biurokracja niestety



aga - Wto 05 Gru, 2006 12:34
i różna jest długość samych kursów:

Długość kursów przedmałżeńskich jest rożna, rożne są także formy przeprowadzania takich kursów. Są kursy, które trwają przez 10 tygodni (1 w tygodniu), są takie, które trwają przez miesiąc i są weekendowe kursy przedmałżeńskie, które przeprowadza się w formie rekolekcji bądź dni skupienia. Możemy jeszcze tutaj rozróżnić dalsze przygotowanie do małżeństwa, które jest organizowane w formie kursów dla młodzieży szkół średnich oraz bliższe przygotowanie związane z konkretnie zawieranym małżeństwie. Te ostatnie to są tak zwane kanoniczne przygotowanie do małżeństwa. Podczas tego przygotowania nowożeńcy winni sobie przypomnieć najważniejsze sprawy związane z małżeństwem i jego zadaniami i celami.

i jeśli to będzie ślub tzw konkordatowy to należy:

Jeśli konkordatowy to potrzeba na 3 miesiące przed planowana datą ślubu zgłosić się w urzędzie stanu cywilnego celem dopełnienia formalności cywilno-prawnych. Urząd Stanu Cywilnego wystawia stosowne zaświadczenia, z którymi kandydaci do małżeństwa wraz z innymi jeszcze dokumentami zgłaszają się u proboszcza miejsca zamieszkania narzeczonej, narzeczonego. Oprócz dokumentów z urzędu stanu cywilnego nowożeńcy winni na to spotkanie mieć ze sobą metrykę chrztu z nową datą, nie starszą niż 3 miesiące, dowody osobiste oraz świadectwa ukończenia katechizacji w zakresie szkoły średniej, a także kursów przedmałżeńskich, jeśli w takowych uczestniczyli wcześniej.

Z tymi dokumentami zgłaszają się do wybranego proboszcza celem spisania protokołu ślubnego, podczas tego protokołu dowiadują się o pozostałych jeszcze wymaganiach i zadaniach, które należy spełnić, by się do małżeństwa dobrze przygotować i dobrze zawrzeć.
jeśli jedno z nowożeńców załatwia sprawy protokołu przedślubnego w parafii w której wcześniej miał miejsce chrzest wówczas nie musi przedkładać świadectwa chrztu.

i to by bylo na tyle jeśli chodzi o nauki przedmałżeńskie

pozdrawiam pa [/b]



plpplp - Wto 05 Gru, 2006 12:36
Ja slyszłam o przygotowaniach do słubu w ciagu 2 tyg.



Dafnie - Wto 05 Gru, 2006 19:42
moja koleżanka odbyła taki kurs w 2 spotkania, bo poszli do księdza 3 miesiące przez ślubem - okazało się ze przyszły pan młody nie ma bierzmowania - i się dało załatwić wszystko. Szukali kościoła, gdzie miałobyć bierzmowanie (dosał je bez przygotowań), na kursie przedmałżeńskim byli 2 razy i ślub się odbył. Dla chcącego nic trudnego



coompelka1982 - Sro 06 Gru, 2006 20:00
A ja z narzeczonym załatwiliśmy wszystkie formalności w miesiąc czasu, gdzie wszędzie jest wymagane conjmniej 3 miesiące przed ślubem! Jutro idziemy na pierwszą naukę przedślubną-hehe,a że mam fajny księzy w parafii,wieć myślę że i to da się załatwić w jakich szybszy sposób!
A tak poza tym, to rodzinka cała była w szoku,że tak szybko to wszystko zaplanowaliśmy Ślub mamy już 6 stycznia 2007r. Już nie moge sie doczekać!





Dafnie - Sro 06 Gru, 2006 21:56
A sukienka juz jest. Widze, że mieszkasz tam gdzie ja się urodziłam



coompelka1982 - Czw 07 Gru, 2006 08:35
Sukienka się szyje U nas wszystko poszło w expresowym tempie
Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco





Dafnie - Czw 07 Gru, 2006 10:34
no to widze, że już za miesiąć zmiana stanu cywilnego - jak będziesz po tych naukach to daj znać jak było



ania_w - Czw 07 Gru, 2006 16:02
hej,

ja juz zaczelam nauki i trwa to dosyc dlugo:
3 spotkania na naukach (ja mam co poniedzialek)
3 spotkania w poroadni malzenskiej
W sobote jakas dzien skupienia
+ 2 przedslubne spowiedzi.

Troszke czasu trzeba poswiecic ale na moich narazie jest calkiem fajnie



Dafnie - Czw 07 Gru, 2006 16:07
nieco gorzej maja Ci co niezbyt często chodza do Kościoła, bo dla nich to nie do przejścia. Dla mnie to żaden problem oczywiście ale niektórzy pewnie niezbyt się cieszą



coompelka1982 - Czw 07 Gru, 2006 20:24
Właśnie wróciłam z pierwszych nauk-u mnie w kościele wygląda to następująco: w sumie są 4 spotkania-co czwartek wieczorem.2 spotkania są z księdzem-dziś mówił o Sakramencie Małżeństwa i moralności małżeńskiej oraz o Prawie małżeńskim i liturgii sakramentu.Wspomniał również o przeszkodach do zawarcia małżeństwa,itp... Ale w sumie cała ta dzisiejsza nauka trwała aż 30 minut!!!
Wspomniałam, że są w sumie 4 spotkania. 2 z księdzem, a 2 z jakąś kobietą z poradni życia rodzinnego,w tym tylko 1 jedno spotkanie jest wspólne, tzn. z całą grupą-jest nas 5 par, a 2 spotkanie każda para ma indywidualne
Tak więc nie jest najgorzej-da się przeżyć
Pozdrawiam gorąco





Dafnie - Czw 07 Gru, 2006 22:48
no takie coś to aż sie miło czyta, że bez sterowo i bez problemowo i że dość sypmatycznie. Owocnych nauk życzę



aga - Pią 08 Gru, 2006 10:05
a co jeśli chłopak mieszka w innym województwie??? czy trzeba na takie nauki chodzic razem???? a może da się tak załatwić aby je zaliczyć w parafii chłopaka a ślub brać w parafii dziewczyny???? moze ktoś cos wie na ten temat???? proszę bardzo o odpowiedź



Dafnie - Pią 08 Gru, 2006 10:44
ja mam koleżankę, której narzeczony był w Irlandii przed śluben i ona chodziła sama na takie nauki, bo Jego nie było (ksiądz się zgodził bez problemów). Musisz zapytać swojego kiędza jak on to widzi i czy można (jak się chce to można wszystko)



coompelka1982 - Pią 08 Gru, 2006 12:02
U mnie na nauki chodzi para,która ślub będzie miała w innym kościele,ale nauki robią też w innym,jednak chodzą razem. Na takie nauki powinno się chodzić razem,ale jeśli pogadasz z księdzem i przedstawisz jasno sytuację,a ksiądz jest "człowiekiem" to myślę, że nie będzie problemów z załatwieniem. Spróbować zawsze można Życzę powodzenia
A tak ogólnie,to takie nauki wcale nie są takie tragiczne-przynajmniej u mnie w parafii





Dafnie - Pią 08 Gru, 2006 14:45
moja zanjoma właśnie poszła i powiedział jak sprawa wygląda, że narzeczony jest w Irlandii i że chcą się pobrać ale on nie dostanie wczesniej ślubu. Ksiądz przemyślał sprawe i powiedział, że żyjemy w XXI wieku i człowiek pracuje tam gdzie może a nie tam gdzie chce i że nie widzi przeszkód. Tak samo jak u w moim przypadku, ja mam ślub w piątek i potrzeba jest dyspenza i tez nie było problemu. Trzeba pogadać i wszystko się załatwi



BiK - Pią 08 Gru, 2006 20:01
My przed wyjazdem do Szkocji byliśmy u księdza zapytać czy bez nauk przedmałżeńskich będziemy mogli wziąć ślub. Przedstawiłam mu sprawę, że wracamy niecały miesiąc przed ślubem i możemy nie mieć możliwości odbyć nauki. Powiedział, żebyśmy się nie martwili, że jeśli mimo starań i chęci nie uda nam się odbyć nauk, to w dwa dni nam zorganizuje jakieś ogólne spotkanko i pogadankę na temat małżeństwa, także brak nauk nie będzie przeszkodą w zawarciu związku małżeńskiego. D Na szczęście tu w Inverness jest jeden polski ksiądz i już byliśmy na dwóch naukach Mamy jedno spotkanie na miesiąc i tak do końca lipca (do Polski wracamy na początku sierpnia), potem dostaniemy normalne zaświadczenie.



Dafnie - Pią 08 Gru, 2006 20:38
jak dostarczyś zaświadczenie to Ksiądz w Twojej parafi będzie taki uradowany, że nie masz pojęcia, że mimo wszystko chodziliscie na nauki



BiK - Pią 08 Gru, 2006 21:12
No pewnie tak



ania_w - Pon 11 Gru, 2006 09:53
Wszysto mysle zalezy od ksiedza i dogadania sie z nim, jeden zrobi dla swietego spokoju jeden dzien nauk, nawet indywidulanych i mozesz isc do slubu inny nie przepusci bez calych tych nauk



Dafnie - Pon 11 Gru, 2006 09:59
u mnie nauki prowadzi specjalnie wyszkolona do tego pani (nota bene moja sąsiadka) niby fajnie ale jakoś jak będe słuchała o kalendarzyku młżeńskim to jakoś to będzie dziwnie słyszeć od sasiadkic (katechetki)



ania_w - Pon 11 Gru, 2006 10:12
Ja dzis pedze na nauki nr 2



elik - Wto 12 Gru, 2006 14:46
My mamy za sobą już część nauk, może i wcześnie, ale skoro się da wcześniej to załatwić to dlaczego nie
Rozwaliło mnie trochę pierwsze spotkanie w Poradni Małżeńskiej i "zadanie domowe" do odrobienia. Pani prowadząca stwierdziła, że chce nas NAUCZYĆ metod naturalnych i być pewna że je umiemy, więc rozdała nam po wykresie-kalendarzyku do uzupełnienia - (temperatury, śluzy i szyjki macicy),który mamy przynieść do omówienia na kolejnym spotkaniu. Powiedzcie mi czy to normalne i ogólnie spotykane czy tylko my tak trafiliśmy?? Szczerze powiedziawszy spodziewałam się tylko pogadanki a nie zadań domowych do odrobienia.



Niczka - Wto 12 Gru, 2006 15:31
nie to norma ze kaza Ci wsadzac termometr do roznych dziwnych otworkow malowac wykresy i przytaszczyc to z soba na nastepny raz hi hi hi my bylismy na rekolekcjach narzeczenskich gdzie nauki odbywaly sie w ciagu 3 dni skondensowane a tez musialam malowac wykresy ale ja o matko przyznam sie przerysowalam je z ksiazki wstyd mi no ale ja sobie nic nigdzie wsadzac nie bede fee



coompelka1982 - Pią 15 Gru, 2006 11:02
Wczoraj mieliśmy 2 naukę przedślubną no i wczoraj mieliśmy z księdzem,ale było ciekawie,bo mówił nam o całej ceremonii, co po czym następuje, omówił nam bardzo dokładnie wszystko Także jestem zadowolona z wczorajszych nauk

A tak dla wyjaśnienia: nauki przedmałżeńskie trwają przez 10 spotkań,ale odbywa się je wówczas, gdy osoba chcąca zawrzeć związek małżeński nie ukończyła katechizacji w szkole ponadpodstawowej-wtedy musi ukończyc tzw. katechument przedmałżeński Natomiast nauki przedślubne odbywa sie razem z partnerem przed zawarciem związku małżeńskiego i wtedy najczęsciej są to 4 spotkania-u mnie 2 z księdzem i 2 z panią z Poradni życia rodzinnego






ania_w - Pią 15 Gru, 2006 17:12
My tez juz po drugich naukach, ale pierwsze spotkanie bylo zdecydowanie ciekawsze. Teraz czeka nas trzecie i ostatnie zarazem

potem Poradnia i wiem ze bedzie trzeba uzupelniac ten kalendarzyk, ale sobie to zneta sciagne bo nie mam zamiaru sluzem sie bawic



plpplp - Sob 16 Gru, 2006 21:19
Coompelka 1982 teoria toeria a praktyka praktyka. Wszystkie spotkania można zrobić w ciągu kilku dni tylko trzeba opracowac "plan podróży" i może to robic jedna osoba (nawet nie ta, która bierze slub). Nie przejmowala bym sie tyym zbytnio. Nie oznacza to, ze ja uchylam sie od tego, ale powiedzmy sobie wprost to nie jest konieczne.



jeszczepanienka - Pon 18 Gru, 2006 08:34
niestety nauki są nieuniknione, a tylko od możliwości i sprytu młodych zależy ile czasu im zajmie by je mieć.

moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby zadać młodym do przeczytania jakąś książkę, artykuły, teksty, a potem test i wszystko załatwione w jeden dzień



coompelka1982 - Pon 18 Gru, 2006 08:53
Jeszczepanienka!!!
Ksiązka? A powiedz mi kto przed ślubem znajdzie czas na czytanie przymusowych książek? To ja osobiście wolę iść na te 30 min. raz w tygodniu i wysłuchać tego co mają do powiedzenia i mieć spokój!Ty masz jeszcze ponad rok do ślubu,więc fajnie Ci się mówi,ale zobaczysz jaki będziesz miała "zajeb" miesiąc przed,kiedy wszystkiego trzeba będzie już tak dokładnie dopilnować!Mi zostało do ślubu 19 dni(!!!) i uwierz mi ze nie mam czasu na jakieś dodatkowe sprawy,np czytanie książek,bo wszystko trzeba posprawdzać,wszystko dopiąć na ostatni guzik!
Pozdrawiam serdecznie!





ania_w - Wto 19 Gru, 2006 21:53
Ja tez mysle ze ksiazki to niezbyt szczesliwy pomysl pomimo ze ja bardzo duzo czytam.

Poza tym mysle ze takimi sprawami warto zainnteresowac sie wczesnie. Ja mam jeszcze ponad 8 miesiecy do slubu i skonczylam juz nauki, zostala jeszcze poradnia i dzien skupienia i zamierzamy powoli skonczyc to do lutego, bez bieganiny i stresu.A godzinka w tygodniu to na prawde niezbyt wiele i mozna sie poswiecic



plpplp - Sro 27 Gru, 2006 10:56
Mnie sie podoba pomysł z ksiązką . Można czytac, kiedy ma sie na to czas i w znacznie lepszej atmosferze - np. razem na sofie pod kocykiem. Gdybysmy my czytali taką książkę w domu, moglibyśmy o tym swobodnie rozmawiać, w kosciele chyba nikt nie bedzie zupelne szczery z pania, ktora polecam "kalendarzyk malzenski". Podejrzewam, ze bede musiala isc na taki seans i uczcic to ekstremalne doswiadczenie milczeniem.



coompelka1982 - Sro 27 Gru, 2006 13:28
A my już jesteśmy po wszystkich naukach. Miały być w sumie 4- były 2 z księdzem i tylko 1 z panią z poradni ,bo powiedziała ze doskonale zdaje sobie z tego sprawę że my wszyscy jestesmy dobrze doinformowani na "te" tematy.Tak więc tylko nam w jednym wielkim skrócie opowiedziała o małżeństwie,relacjach miedzy żoną a mężem, a o kalendarzyku nie było ani słowa
Tak więc my już to mamy za sobą!





ania_w - Sro 27 Gru, 2006 17:22

Gdybysmy my czytali taką książkę w domu, moglibyśmy o tym swobodnie rozmawiać,

Wiesz, my po kazdym spotkaniu przychodzilismy do domku i dyskutowalismy na temat tego co uslyszelismy, co uwazamy zas luszne a co nie Tez tak mozna



AniaSanok - Czw 28 Gru, 2006 09:19

hej,

ja juz zaczelam nauki i trwa to dosyc dlugo:
3 spotkania na naukach (ja mam co poniedzialek)
3 spotkania w poroadni malzenskiej
W sobote jakas dzien skupienia
+ 2 przedslubne spowiedzi.

Troszke czasu trzeba poswiecic ale na moich narazie jest calkiem fajnie


no to trzymam kciuki i jestem ciekawa jakie wrażenia ?



AGRESTINA - Nie 28 Sty, 2007 20:57
witam na nowym temacie?????? Chciałabym sie dowiedziec ile wczesniej zaczynałyscie załawiatwiać nauki przedslubne???? Ja mam dopiero zamiar to zrobic i sie zastanwawiam sie czy to odpowiedni czas i czy z czasem jest człowiek w stanie to przezyć i sie nie zanudzić bo wiadomo ze wiekszośc rzeczy które tam usłyszymy czy sie dowiemy to wykorzystujemy już na bieząco w zyciu codziennym.... Czekam na wasze odpowiedzi.... Pozdrawiam Cieplutko....



Patusia - Nie 28 Sty, 2007 21:03
tam gdzie odbędzie sie nasz ślub już z góry jest ustalone, że będą one gdzieś końcem marca dopiero. Na razie o tym nie myśle:)) Tylko prawda jest jedna, że z kościołem to jest najwięcej formalności.



Dafnie - Nie 28 Sty, 2007 21:29
ja będę miała je po feriach - nie wiem jka będa wyglądały (tzn ile będzie spotkań). Kiedy one się odbywaja musisz zapytać w kościele - bo to nie jest tak, że są raz w miesiącu (przynajmniej u mnie tak nie ma). Warto też odbyć je wczesniej, żeby mieć to z głowy wtedy kiedy czasu będzie stosunkowo mało



carol - Nie 28 Sty, 2007 21:31
jesli ktos ma malo czasu w czesci parafii i zazwyczaj w zakonach organizowane sa nauki weekendowe (sobota i niedziela) i po naukach

my bedziemy chodzic co tydzien przez 10 spotkan do jednej parafii plus 3 spotkania w poradni przedmalzenskiej



Patusia - Nie 28 Sty, 2007 21:31
Spotkań zazwyczaj jest 10, z tego co czytałam na różnych informatorach ślubnych:) Ale to i tak zależy od księdza i parafii. Z tego co wiem po naukach, są wizyty w poradni rodzinnej.



Jagoda - Pon 29 Sty, 2007 18:20
ja nauki odbyłam w sobotę. I na szczęście zakończyło się to w jeden dzień a dokładnie trwało od 14.00 do ok. 18.00. Spotkanie podzielone było na cztery części: najpierw spotkanie z księdzem, potem pani z Centrum Pomocy Rodzinie, następnie pani z Poradni a na końcu znów z ksiedzem. Także jak widac da się w niektórych parafiach w 1 dzień:) a nie chodzić po kilka razy. Czeka nas jeszcze Poradnia (ponoć 2 razy) choc słyszałam, że często to drugie spotkanie już się nie odbywa. No i Dzień Skupienia dla Narzeczonych.
Chciałabym jeszcze dodać, że nauki nie odbywały się w mojej parafii anie nawet parafii Grzesia. Podzwoniłam po plebaniach i dowiedziałam się gdzie i kiedy są najbliższe.



Patusia - Pon 29 Sty, 2007 21:27
Można i tak też zrobić, ale my akurat mamy blisko do naszej parafii, więc jeśli zaczną się te nauki w marcu to myślę, że się wyrobimy spokojnie:) ale fajnie tak mieć załatwione w jeden dzień.



Mary_lu - Czw 01 Lut, 2007 11:50
My chodzimy na tradycu=yjny 10 zajeciowy kurs. 2 spotkania juz za nami i powiem wam szczerze ze nie jestem z nich zadowolona. Nasze nauki prowadzi Pani ktora ma troche feministyczne poglądy i ciągle czepia sie męzczyzn



Patusia - Czw 01 Lut, 2007 11:52
A co wogóle mówi się na takich naukach?? O związku małżeńskim? a potem po naukach czeka cię poradnia rodzinna?



Mary_lu - Czw 01 Lut, 2007 12:16
tak mowi o milosci o malzenstwie i szacunku i wszystkim co sie z tym wiaze i oczywiscie ze czeka mnie poradnia i to 3 spotkania:0



Patusia - Czw 01 Lut, 2007 17:33
Kiedyś to chyba tej poradni nie było:/ Nie wiem po co to komu



ania_w - Pią 02 Lut, 2007 16:40
No jesli chodzi o mnie to ja poradnie mam juz zaliczona. Poszlismy wczesniej zeby miec z glowy, byly trzy spotkania, raz w tyg.
Teraz chodzimy do poradni, za nami dwa spotkania, jedno w marcu.
Na koniec jeszcze dzis skupienia dla narzeczonych i spowiedzi przedslubne.

mamy takie specjalne karteczki gdzie wszystko odnotowuja

No ale juz wiecej za nami niz przed.

Warto zrobic to wczesniej eby sobie potem tym glowy nie zawracac, a jk mus to mus..niesety takie zycie, noc hyba ze sie ma znajomego ksiedza, ja nie mam



Dafnie - Pią 02 Lut, 2007 16:58
my mamy dzwonic w poniedziałek żeby ustalic date nauk przedslubnych - narazie mamy problem ze świadectwem z religi Michała - oczywiście chodził, tylko jak kończył szkołę zapomnieli im dać i potem rozdali jakiejs tam dziewczynie. Tylko ż eona nie rozdała im tych świadectw, od miesiąca usiłujemy ją znaleźć i nic. Pojechaliśmy do szkoły Michała - może coś się uda załatwić na poniedziałek ....



Patricija - Pią 02 Lut, 2007 17:04
my sobie zalatwilismy
swiadectwo z religii plus duza paczka slodyczy i siup mamy podpisane



Dafnie - Pią 02 Lut, 2007 17:09
ajnieby było tak bez ... zbytniej nachalności



Patusia - Pią 02 Lut, 2007 17:14
ja to będę mieć problem, bo nie chodziłam na religię w 4 klasie:(



Dafnie - Pią 02 Lut, 2007 17:16
ulalala - chyba jakies nauki Cie będa czekały dodatkowe - choc to zalezy od księdza, ale pewno cos dodatkowego -pytałś już o tą sprawę??



Patusia - Pią 02 Lut, 2007 17:18
Nie pytałam księdza, bo tam taka babka w kancelarii siedzi, ale powiedziała mi, że mam pogadać z księdzem przy podpisywaniu protokołu przedślubnego, gdzieś w marcu. Znając naszego proboszcza będzie ciężko.



Dafnie - Pią 02 Lut, 2007 17:28
oj niedobrze jak sie tak sprawy komplikuja - ale powodzenia



Patusia - Pią 02 Lut, 2007 17:47
Wszystko jest do ugadania, a nie sądzę, że ksiądz będzie robił problem, bo koszt ślubu u mnie to 400zł, bez przystrojenia i chóru.



stokrotka - Pią 02 Lut, 2007 22:47
Coś mi sie wydaje, że każda parafia praktykuje co innego. Nas na plebani poinformowano i potwierdził to ksiądz na kolędzie, że wystarczy dostarczyc odpowiednie dokumenty tj. metrykę chrztu, datę i parafię I Komuni Św., oraz Bierzmowania, świdectwo z nauki Religi, dowody osobiste, zaświadzcenie z USC. Dokumenty te mamy dostarczyc najwczesniej 3m-ce przed ślubem. W tym okresie mamy też spotkac sie z osobą z poradnictwa rodzinnego - 3X.



Patusia - Sob 03 Lut, 2007 16:19
No u mnie te same dokumenty się dostarcza, ale ja nie muszę, bo to moja parafia, gdzie byłam chrzczona, bierzmowana, tam szłam też do I Komunii, tylko z USC dokument muszę dostarczyć i to wszystko:)



Niczka - Sob 03 Lut, 2007 18:38
a my z racji tego że mieliśmy niewiele czasu (dużo pracy) poświęciliśmy jeden weekend (pt, sb, nd) i pojechaliśmy do Koniakowa na trzydniowe rekolekcje narzeczeńskie. forma na pewno ciekawsza niż spotkania przy parafii.



stokrotka - Sob 03 Lut, 2007 23:23
Nie słyszałam nic takiego o rekolekcjach narzeczeńskich, ale mysle że jest to dobra forma. Dowiem się, czy w moim rejonie tez są takie rekolekcje organizowane. W naszym przypadku nie mam problemu z czasem, jednak mysle, że warto z nich z korzystac dla samych siebie.



Patusia - Nie 04 Lut, 2007 14:51
A dokładnie stokrotko, z jakiego jesteś miasta??



stokrotka - Nie 04 Lut, 2007 19:41
Patusia, jestem z Gniezna!!



Patusia - Nie 04 Lut, 2007 20:41
Oj to troszke daleko ode mnie. Ale życzę powodzenia w poszukiwaniu rekolekcji dla przyszłych małżonków.



Patusia - Nie 04 Lut, 2007 21:01
O ile wiem to po tych naukach przedmałżeńskich są wizyty w poradni rodzinnej, to nie to samo?



stokrotka - Nie 04 Lut, 2007 21:05
Nam ksiadz powiedział, ze nie musimy miec nauk przedmałżeńskich. Wystarczą nam zaświadczenia o ukończeniu kursu w szkole średniej.



Patusia - Pon 05 Lut, 2007 08:27
Dobrze, że taki kurs mieliście, teraz możecie sobie zaoszczędzić czas, mój narzeczony ma takie, ale co z tego jak ja będę musiała chodzić.



filipinka - Pon 05 Lut, 2007 17:01
szkoda ze ja takiego wpisu nie mam na swiadectwie i na poczatku marca musimy chodzic na te nauki, ale mam nadzieje ze sprawnie pojdzie



Roxi - Wto 06 Lut, 2007 21:12
hej to nie fair! kto umieszcza na stronce takie glupie linki?? mam nadzieje dziewczyny (ania i dafnie) ze usuniecie te glupie zarty



ania_w - Sro 07 Lut, 2007 16:06
Czas nauk dobiega do konca.
Nauki zakonczone,
Poradnia jeszcze jedno spotkanie w marcu.

Nie bylo tak zle, nie taki diabel straszny jak go maluja



Agnieszka_1983* - Sro 07 Lut, 2007 16:31
Wiecie co mnie te nauki to dobijaja, na szczescie dzieki mnie zaliczylismy 3 spotkania w poradnii w ciagu jednego, bo powiedzialam pani, ze wyjezdzam i nie damy rady przyjsc w umowionym terminie, chyba, ze zdola nam spotkania indywidualne za 2 dni zrobic, i hehe chyba rady nie dala - zaliczyla wszytsko naraz. A jezeli chodzi o ksiedza, to zostalo nam jeszcze 3 spotkania, ale to dopiero dokonczymy za jakis miesiac, jak w koncu zdolam zakonczyc studia i wroce do mojego miska. Ale tak czytam i czytam ile Wy macie tych spotkan, to malo strasznie, u nas to jest 7 spotkan 45 minutowych z ksiedzem i 3 spotkania w poradnii (jedno grupowe i 2 indywidualne), a pomimo tego ze konczylam katolickie liceum, spotkania z ksiedzem musze odbyc - co za paranoja!



Patusia - Sro 07 Lut, 2007 17:31
No to rzeczywiście Agnieszka, paranoja! u nas w kościele nauki się jeszcze nie zaczęły, ale już przywyknęłam, że tak nasza parafia działa.



Dafnie - Czw 08 Lut, 2007 06:47
ja wczoraj dzwoniłam do kancelari i nauki mam albo w marcu albo w czerwcu. 2 spotkania w czwartek i piątek w salkach i 1 dzień skupienia - to odbędę w czerwcu, wo w marcu jade do Kopenhagi wkurat wtedy kiedy to jest. Mysle że4 2 spotkania da sie przezyć.



jolinek - Czw 08 Lut, 2007 10:23
Ja też kończyłam katolickie liceum. Zdawalam wewnętrzną maturkę z religii i co? jajo... muszę się martwić jakimiś tam naukami.. paranoja



Agnieszka_1983* - Czw 08 Lut, 2007 10:40
No to jolinek, chyba mnie rozumiesz - wiesz co to oznacza katolickie liceum i nauka w nim przez 4 lata. To co tluczone jest na tych naukach, bylo wkladana nam nieustannie do glowy dzien po dniu, tydzien po tygodniu i miesiac po miesiacu, itd....w liceum. Normalnie powtorka z rozrywki, nie ma co.



Dafnie - Czw 08 Lut, 2007 11:02
myśle że mimo że część rzeczy sie powtórzy to trzeba na nie chodzić -> zawsze możesz pogadać w Kancelarii i zapytać czy musisz - a jeśli TY nie to Twój facet - i on pewnie sam chodzić nie będzie chciał
powodzenia



korba - Pią 09 Lut, 2007 13:40
my swoje nauki pobraliśmy prawie rok przed slubem...organizowane są w kościele w każdy1 poniedziałek miesiąca i trzeba być 2x na takim spotkaniu+ na dniu skupienia dla narzeczonych...wszystko zależy od kościoła, w niektórych takie nauki ś araz na pól roku, raz na kwartał....trzeba tego sobie przypilnować:)



asioo - Pią 09 Lut, 2007 23:55
Wszytskie nauki przedmałżeńskie zależą os parafii gdzie bierze się ślub. Poprostu trzeba iśc do księdza i się zapytać jak to wygląda tutaj, bo nie ma reguły



Beata - Sob 17 Lut, 2007 13:38
uff ja na szczęści już mam to z głowy, niedawno skończyliśmy te nauki i nie było tak źle jak niektórzy mówili



Patusia - Sob 17 Lut, 2007 20:18
Pierwsze nasze nauki już 23 marca, aż nie mogę się doczekać;)



evelina - Sro 21 Lut, 2007 17:23
a My chodzimy na nauki od 4 tygodni a kończymy 8 kwietnia przyznam że w naszej parafii prowadzone są ciekawie i nawet chętnie na nie chodzę



evelina - Sro 21 Lut, 2007 17:26
Widzę Patusia że bierzesz ślub 18 sierpnia ... tak jak ja sobie wymarzyłam... (bo 18sty to taka nasza data bo od 18 grudnia 2004 jestesmy razem) bardzo chcialam wesele w sierpniu a ze 18 to bedzie sobota, wydawalo mi sie idealnie... ale niestety pewne okolicznosci sprawily ze nie moglo tak byc i musielismy sie zdecydowac jednak na 11 sierpnia, ale najwazniejsze ze dalo rade w sierpniu bo jesli nie to byloby dopiero na przyszly rok...



Aga_K - Czw 22 Lut, 2007 19:46
A czy u Was też trzeba chodzić na spotkania z "Panią od planowania rodziny"?? Jeżeli wiecie o co w tym chodzi to proszę o info



Niczka - Czw 22 Lut, 2007 20:12
Agnieszko pani od planowania rodziny to pani kotra bedzie Wam tlumaczyla naturalne metody poczecia czyli kalendarzyk, cykle i mierzenie temperaturki, obserwacje sluzu i takie inne paskudne i dziwne rzeczy ale 2 spotkania zeby do slubu przystapic musza byc i bedziecie musieli je przezyc my dalismy rady mój mąż nawet coś załapał



evelina - Czw 22 Lut, 2007 20:14
Witam aga:) powiem Ci tak... ogólnie nauki (teoretycznie) w całym kraju powinny być prowadzone tak samo ponieważ mozesz np zrobic nauki na jednym koncu Polski a brac ślub na drugim koncu polski i beda one zaakceptowane. na przyklad ja mieszkam 55 km od mojego narzeczonego, nauki robimy w jego parafii ale slub bierzemy u mnie. My na naukach dostaliśmy taką książeczkę (świadectwo nauk) i tam jest rozpisane 10 spotkań czyli 10 różnych tematów. Na pierwszych naukach dostaliśmy namiary na Panie z poradni rodzinnej i należy umówić się co najmniej na dwie sesje. Jeszcze nie bylismy ale to jest coś jak rozmowa z psychologiem na temat rodziny, czy jesteśmy świadomi tego wszystkiego itd... niedlugo bedziemy sie umawiać na pierwsze takie spotkanko to Wam opowiem Chcialam jeszcze powiedziec ze.. wiem ze mozna przystapic do slubu nie odbywajac nauk (bo jak wiadomo WSZYSTKO da sie zalatwic) jednak powiem Wam dziewczyny że osobiscie stwierdzilam ze warto isc i posluchac. Sklonilo mnie to do wielu pozytywnych przemyslec apropo malzenstwa i przyszlej rodziny i te nauki daja ta atmosfere zblizajacego sie slubu. Dla mnie kiedy ktos "zalatwia" sobie nauki i odbebnia ten czas w kosciele i tylko aby wesele... niech zastanowi sie czy brac ślub... (znam takie przypadki- tragiczne w skutkach:( )



Anula25 - Czw 22 Lut, 2007 20:40
TAk te nauki to akurat w swoim przypadku mam za sobą jeszcze w szkole na religi nas tego uczyli. Ale z tego co się oriętuje to trzeba jakieś 2 miesiace przed ślubem.



Jagoda - Czw 22 Lut, 2007 20:41
Można szybiej, ja zrobiłam miesiąc temu. I trwały 4 godziny, w jedno popołudnie.



asioo - Czw 22 Lut, 2007 20:52
o tak to fajnie



Anula25 - Czw 22 Lut, 2007 21:36
No jak moża tak szybko tot eż dobrze. 4 godz i z głowy.



angel310786 - Pią 09 Mar, 2007 18:14
A my chodzimy na nauki od listopada chyba, z księdzem wytrzymujemy ale psycholog to jest dziwny...Mój Misio więcej wie od niego!Ostatnio byli smy po 3 i osattni wpis to była taka druga para która była 1 raz i psycholog pytał nas czy chcemy sie czym podzielić a wygladało to tak że on nie miał żadnych materiałów i nie wiedział o czym mówić!!!Kompletny osioł!!!Na poprzednich spotkaniach czytał z ksiązki, a wygląda jak niechluj...bleeh



asioo - Pią 09 Mar, 2007 20:57
Ale kase to bierze



Anula25 - Pią 09 Mar, 2007 21:39

A my chodzimy na nauki od listopada chyba, z księdzem wytrzymujemy ale psycholog to jest dziwny...Mój Misio więcej wie od niego!Ostatnio byli smy po 3 i osattni wpis to była taka druga para która była 1 raz i psycholog pytał nas czy chcemy sie czym podzielić a wygladało to tak że on nie miał żadnych materiałów i nie wiedział o czym mówić!!!Kompletny osioł!!!Na poprzednich spotkaniach czytał z ksiązki, a wygląda jak niechluj...bleeh

Hehe to rzeczywiście jakiś dziwny psycholog



Patusia - Sob 10 Mar, 2007 07:31
Ja już za 2 tygodnie na pierwsze nauki, więc na pewno podzielę się z wami swoimi spostrzeżeniami i napiszę jak było:)



Magae - Sob 10 Mar, 2007 12:56
Jeżeli komuś zostało jeszcze trochę czasu do ślubu, a nie ma jeszcze zrobionych kursów, to mogę z własnego doświadczenia polecić spotkania - wieczory dla zakochanych oraz rekolekcje dla narzeczonych.

Byliśmy z Mężczyznem już w październiku na rekolekcjach - trwało to jeden weekend, podczas którego mieliśmy dużo czasu, żeby o różnych ważnych rzeczach poważnie ze sobą porozmawiać, parę rzeczy "się okazało", sporo istotnych słów i deklaracji padło. Ogólna ocena - pięć z plusem.

Trzeba popytać w parafiach, może będą wiedzieli, można też poszukać przez google Dysponuję adresem strony w internecie - jakby ktoś był chętny, proszę o info na prv, bo moderatorzy wycinają bezlitośnie niemal każdy link

Pozwolę sobie zacytować:
"Podstawową metodą pracy Wieczorów dla Zakochanych i rekolekcji dla narzeczonych jest praca własna narzeczonych we dwoje. Inspirują do niej wprowadzenia i świadectwa małżeństw prowadzących i kapłanów-animatorów Spotkan Małżeńskich. Uczestnicy - w swoich parach - mają możliwość pełniejszego poznania swoich cech osobowości, oczekiwań, ustalenia wspólnej hierarchii ważności spraw w życiu, uczą się jak rozwiązywać konflikty i jak budować autonomię swojego związku. Odkrywają czym jest naprawdę sakrament małżeństwa, rozpoznają miejsce wiary w swoim życiu. Dowiadują się podstawowych spraw z zakresu nauki Kościoła o małżeństwie i rodzinie.

(...) Absolwenci Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych otrzymują zaświadczenia potrzebne przy składaniu dokumentów w kancelarii parafialnej przed zawarciem związku małżeńskiego.
Wieczory dla Zakochanych spełniają wymagania Kościoła w zakresie katechez przedmałżeńskich, zaś w niektórych ośrodkach także w zakresie wizyt w poradniach rodzinnych. Natomiast Rekolekcje dla Narzeczonych, spełniają te wymagania jedynie w zakresie katechez przedmałżeńskich."

...sorry za przydługawego maila, ale chciałam się z Wami podzielić tym, że fajne kursy naprawdę się zdarzają bo widzę, że niektóre osoby miały złe doświadczenia



mynia - Sob 10 Mar, 2007 16:17
My włąśnie wczoraj zakończyliśmy nauki - 3 dni z rzędu po godzinie od 20.00w zupełnie obcej parafii (Katowice - Panewniki) Było nawet ok-były to nauki zbiorowe - około 100 osób i bezpłatnie- bo podobno są płatne.

Do tego jeszcze dwa spotkania w poradni małżeńskiej

no i dni skupienia - raz na kwartał - radzę się pospieszyć



Madelaine - Sob 10 Mar, 2007 21:43
Witam serdecznie, to moje pierwsze forum, mam nadzieję że niczego nie popsuję
Zadziwia mnie od czego zależy ilość, długość i częstotliwość nauk przedmałżeńskich! My wybraliśmy kurs który trwa 6 tygodni (najkrótszy w mieście) a spotkania odbywają się 2x w tygodniu, po ok 1,5godziny. Jesteśmy juz o kilku "seansach", niektóre nawet fajne (różnice płci) inne zdecydowanie mniej (antykoncepacja naturalna jako jedyna metoda anty)
Oprócz tego, przed samym ślubem czekaja nas wizyty w poradni i rozmowa z księdzem sam na sam...
Jestem w szoku ile ludzi bierze ślub w nadchodzącym roku, na kurs razem z nami chodzi prawie ...90 par! i to tylko w jednym kościele
U Was też jest taka frekwencja?



Dafnie - Nie 11 Mar, 2007 13:18
U mnie było z 30 osób, albo ciut więcej, ledwo mieściliśmy się w sali - nauki trawły łącznie 2 h, w dwa dni, teraz jeszcze poradnia małżeńska - choć to będzie dla mnei trudne dlatego że "zajęcia" prowadzi moja sąsiadka- nie wiem jak zareaguje jak zacznie mi opowiadać o metodach zabezpieczania przed ciążą (naturalnych oczywiście) - mieszkamy w jednym bloku około 20 lat i jakoś sobie nie moge wyobrazić



filipinka - Nie 11 Mar, 2007 16:04
nie orientujecie sie moze czy do tej poradni pary indywidualnie ida czy kilka par na spotkaniu naraz jest??
aa i czy musicie byc w kosciele na dniu skupienia dla nowozencow??




angel310786 - Nie 11 Mar, 2007 21:01
My dzisiaj byliśmy na skupieniu,,,ksiądz przeczytał w 20 minut tekst z kartki, i nie było nic o tym ze meża i żonę powinna łączyć jedna miłosć -miłość do Boga, byo za to o tym że każdy posiłek powinniśmy celebrowac razem oczywiście w miarę mozliwości żeby imieniny urodziny były świętem, bo to nasze święta, zebysmy nawet pamietali o mikołaju bo to cieszy i zebysmy wspolnie sprawiali sobie radosc...ogólnie ciekawie...tylko mnie troche kolana bolą pozdrawiam papappapapapa buziaki!!!



Netula - Pon 12 Mar, 2007 20:46
U nas sa 3 spotkania z ksiedzem i 3 spotkania w poradni. Jedna spotkanie w poradni may za soba i dwa spotkania z ksiedzem. Ostatnie z ksiedzem ebdzie tuz przed slubem bo ebdzie omawiana msza. Na kazdym z tych spotkan jestesmy sami z prowadzacym.



ania_w - Pon 12 Mar, 2007 21:11
A my poradnie mamy sam na sam z Pania, a nauki byly wsrod wszystkich par. Zostala jeszcze tylko jednaporadnia i Dzien Skupienia dla Narzeczonych



mynia - Czw 15 Mar, 2007 20:30
ja już po dniu skupienia - najpierw dwa wykłady księdza - razem około godziny, spowiedź - nieobowiązkowa - msza obowiązkowa, Razem 3 godziny:)



Anula25 - Sob 31 Mar, 2007 22:56
MOże ktoś powiedzieć ile są ważne te nauki przedmałżenskie. Ja osobiście już dawno jeszcze w szkole te nauki miałam także świadectwo takie mam. Ale czy ono jest jeszcze aktualne......



dagusiak - Pon 02 Kwi, 2007 09:00
Jak to w szkole miałaś te nauki??I masz podbitą tą książeczkę?Ale prazecież Twój narzeczony będzie musiał chodzić tak czy siak.To wszkole takie rzeczy organizują??Nie wiedziałam



jolinek - Pon 02 Kwi, 2007 13:59
Anula25 różnie mówią. Ale słyszałam 2 wersje - jedna, to że 3 lata, inna, że sa juz "na zawsze":")



Anula25 - Pon 02 Kwi, 2007 20:56

Anula25 różnie mówią. Ale słyszałam 2 wersje - jedna, to że 3 lata, inna, że sa juz "na zawsze":")

Nio bym chciala żeby to było, że na zawsze.



Jagoda - Pon 02 Kwi, 2007 20:58
Dagusiak , jaka ksiazeczke? my dostalismy tylko kartke A4, nazwiska sami mamy sobie wpisac nawet:)



Patusia - Wto 03 Kwi, 2007 07:31
ja już też po naukach. tylko dwa spotkania po godzinie:) ale ksiądz nic nie mówił o żadnej poradni małżeńskiej. czy to każda parafia tego wymaga??



dagusiak - Wto 03 Kwi, 2007 10:56
No my mamy taką książeczkę i tam ksiądz nam podpisuje się na kazdej nauce, a pani z poradni ma swoją rubrykę i tam nam sie pieczątką podbija i podpisuje.Oprócz tego jest miejsce na dwie spowiedzi przedślubne gdzie ksiadz nam musi to podpisać i miejsce na wpis ze byliśmy na zgromadzeniu czy jakoś tak...



Patusia - Pią 13 Kwi, 2007 08:39
nam nic nie dawał takiego, będę musiała zadzwonić po prostu i dowiedzieć się o tę poradnię



panna młoda - Pon 16 Kwi, 2007 14:51
jakieś dwa tygodnie temu rozpoczęliśmy nauki przedmałżeńskie. O ile jeszcze pierwsze zajęcia to była zwykła katecheza z księdzem, który po prostu pogadał o sumieniu itp., o tyle kolejne nazywały się "Odpowiedzialne rodzicielstwo" i prowadziła je...ok.70letnia emerytka! Cóż ta Pani może mi ciekawego powiedzieć o współczesnym rodzicielstwie, skoro sama, jeśli rodziła, to przeszło pół wieku temu! Rany, a gdzie jeszcze 10 spotkań!



Anula25 - Pon 16 Kwi, 2007 19:55
JA z moim połówkiem byliśmy u księdza i się okazało że są ważne te co jeszcze w szkole były. Powiedział ze tylko 6 spotkań nas czeka 3 w kościele i 3 w poradni życia rodzinnego.



zetka - Pon 23 Kwi, 2007 21:29
Jestem z Krakowa i mam wrażenie po tym co przeczytałam że archidiecezja krakowska strasznie zorganizowana jest , informacja o katechezach przedmałżenskich jest czytelna i przejzysta i wisi w widocznyh miejscach, spotkania są przez 4 kolejne tygodnie po 2 tematy, na pierwszym spotkaniu dostaje się świadectwo uczestnictwa, jest ono podbijane po każdym spotakaniu, dostajemy także różne materiały np. o skaramencie spowiedzi przedmałżeńskiej o tym jak zrobić rachunek sumienia itp. Dostalismy także kartke z informacją o tym gdzie są poradnie i w jakich dniach i gdzinach otwarte, ogólnie uważam że jest OK.
Myśle że takie "nauki" jednak porzyteczne są, troche z nich wynieśliśmy dobrego, zostało nam ostatnie spotkanie i wizyty w poradni... mam nadzieje że nie będzie to strata czasu



Lilianka - Nie 29 Kwi, 2007 11:27
a byl ktoś juz w poradni, bo krsy zrobilismy weekendowe tylko nam ksiądz powiedzial żeby sie jeszcze w poradni umówić..



basga - Nie 29 Kwi, 2007 11:51
Ja drugi raz biorę ślub i przynajmniej na te nauki nie musimy chodzić.



aeniołek - Pon 28 Maj, 2007 20:21
witam was!!
a ja sie kurna zorientowalam czytając waszą dyskusje,że juz troche pozno sie zrobiło!! aaaaa!! do 13 lipca mamy czas bo wtedy bedzie 3 miesiące przed ślubem.czyli jesli dobrze rozumuje to do 13.07.musimy miecn zrobione nauki,zeby się zgłosić do księdza w kościele i musze sie też wybrać jakoś niedługo po 13tym do USC tak??



Annie - Sro 30 Maj, 2007 08:56
My tez mamu świadectwa ukonczenia kursu przedmałżeńskiego ,ale ksiądz powiedział że dodatkowo musimy się udać do poradni rodzinnej. Zastanawiam się na co. Bo słyszałam już co nieco kto i jak prowadzi poradnię - żałosne to jest by starsza Pani pouczała nas jak mamy planować załozenie rodziny. No ale tą formalność należy spelnić by stanąć na ślubnym kobiercu



mindzia - Czw 31 Maj, 2007 21:22
Cześć, niestety i ja nie mam tych kursów... Dostaliśmy jakiś namiar i za parę zł.. ma nam wypisać owe zaświadczenie... boję się, ale musimy, nie mamy jak i kiedy. Oby dwoje pracujemy do późna, włącznie z weekendami.... tak więc kiedy...
Wogóle... ślub to wielka biurokracja, tyle dokumentów co należy zebrać... skandal, a potem się dziwnią, że młodzież nie chce brać ślubu, tylko żyją na "kocią łapę"
Czy ktoś z was załatwiał takie zaświadczenie "na lewo"



basga - Pią 01 Cze, 2007 08:27
Jako że jestem wdową to nas nauki łaskawie ominęły.



Annie - Pon 04 Cze, 2007 09:42
Niestety nie załatwialam na lewo niczego. Chociaż mój narzeczony mówi że w Poradni Rodzinnej tak będzie chcial to zalatwić, ale ja mam obawy przed takimi działaniami. Za uczciwa jestem.



Barbarka - Pon 04 Cze, 2007 23:04
denerwuja mnie te wszystkie formalności. Za czasów kiedy moi rodzice brali ślub nie było żadnych nauk i poradni a teraz wymyślają i przez to tylko kłopot.
p.s. ide teraz w piatek albo w sobote do kancelarii podpisac protokól z miom skarbem i zapisac sie na nauki. Jak nie bedzie terminu w mojej parafii to pojdziemy do innej bo z tego co wiem to u nas w parafii przez wakacje nie ma nauk a my bedziemy mogli zaczac dopiero pod koniec czerwca. Zobaczymy co z tego wyniknie. Mam nadzieje ze nie bedziemy mieli zadnych problemow



mindzia - Wto 05 Cze, 2007 21:02
no i byłam po te zaświadczenie. Przez godzinę Pani wyłożyła to co miała, było nawet zabawnie, czułam się jak na egzaminie:"Co to jest miłość?" "Na czym polega małżeństwo?" itp.
Ale po wręczeniu"koperty" powiedziała - to był przyśpieszony kurs, który teraz przeszliście i teraz do księdza..
Tak więc, w tą sobotę idziemy już z kompletem dokumentów podpisać protokół i już "spadamy z ambony"



asioo - Wto 05 Cze, 2007 22:50
U nas nauki wyglądały tak ze mieliśmy jedno spotkanie z księdzem, powiedział co najważniejsze. Po spotkaniu spytał ( było pięć par) kiedy i czy wogole chcemy sie jeszcze spotkać, nikt sie nie odezwał więc nauki się na tym skończyły. A poradni nawet na oczy nie widziałam. Nie wiem jak księża to u nas załatwiają ale ważne że nie musze się tym martwić



Patusia - Czw 07 Cze, 2007 16:11
ja na szczęście też nie muszę iść do żadnej poradni, i najważniejsze że były tylko 2 spotkania z księdzem po godzinie. w sobotę spisujemy już protokół przedślubny:)



kasiunia_mal - Sro 13 Cze, 2007 09:54
Mimo iz moj slub jest dopiero w przyszlym roku nauki zaczynam juz jutro Nastepny rok to ostatni na studiach wole to teraz zalatwic poki mam czas i na spokojnie mozna isc To tylko 3 spotkania 1 ksiadz 2 psycholog 3 chyba ksiadz dokladnnie nie dopytalam



Barbarka - Sro 13 Cze, 2007 12:14
My nauki bedziemy mieli we wrzesniu bo u mnie w parafii przez wakacje nie ma. Akurat dobrze sie składa ze beda 1.5 miesiaca przed slubem. Myslalam ze bedziemy musieli isc do innej parafii, ale jakos sie ulozylo ze nie ebdzie problemu. Za 2 tygodnie idziemy spisac protokol z ksiedzem i na wakacje kosciol mamy z glowy i bardzo dobrze bo w wakacje to beda inne sprawey zalatwiane w zwiazku ze slubem- m in rozwozenie zaproszen, ugadywanie sie z wodzirejem co do przebiegu slubu, przymiarki , szukanie kiecki na obiad na durgi dzien wiec bedzie co robi hihi. pozdrawiam



kasiunia_mal - Pon 18 Cze, 2007 08:10
Ja juz jestem po 2 spotkaniu ( zostało jeszcze jedno ) z psychologiem nie bylo nic o kalendarzykach tylko zwyklych sprawach i zyciu w malzenstwie jak sobie radzic mnie sie podobalo



Jagoda - Pon 18 Cze, 2007 22:31
Bo byłas na naukach. Musisz zaliczyc jezcze poradnie życia rodzinnego - tam z pewnoscia bedzie o metodach.



Patusia - Wto 19 Cze, 2007 06:44
ale nie każdy ma poradnie. ja na przykład nie musiałam:)



kasiunia_mal - Wto 19 Cze, 2007 09:19
Nie bede miec mamy tylko te trzy spotkania tez o tym myslalam ale jednak nie



Gwiazdeczka - Sro 11 Lip, 2007 03:40
miałam możliwość mieć nauki przedmałżeńskie zaliczone na świadectwie maturalnym. ale sie nie zgodziłam. co to za nauki bez Narzeczonego? przecież ja go nawet wtedy nie znałam!
cieszę sie na perspektywę nauk - nawet jeśli o rodzeniu będzie mi opowiadać emerytka, o partnerstwie feministka, o miłości nieprzygotowany niechluj, a o antykoncepcji zakonnica. bo poznam spojrzenie innych ludzi na to, co połączyło także mnie i MMŻeta. bo będę wiedziała jak widzą to zupełnie obcy ludzie. bo oni mi nie każą stosować jedynej_słusznej_metody_anty ani po spotkaniu z nimi nie stanę sie walcząca amazonką.
po prostu wysłucham co mają do powiedzenia, być może przedstawię własne zdanie i zapamiętam, że jest ktoś na tym świecie, kto ma inne poglądy.
a wszystko to przeżyje z Mężczyzną Mojego Życia - jeszcze jeden arcyciekawy temat do rozmowy, kiedy będziemy nad kubkiem herbaty marzyć o wspólnym życiu...
pozdrawiam cieplutko!



Anula25 - Sro 11 Lip, 2007 21:01
Tak aja z połówkiem idziemy teraz po niedzieli na te takie co ich jest 6. W poradni rodzinnej 3 i u księdza 3. Jóź nawet chyba prędzej wspominałam. Teraz w poniedziałek w tej poradni rodzinnej mamy pierwsze spotkanie. Taka starsza osoba to prowadzi hhm zobaczymy jak to pójdzie.



jolinek - Pon 23 Lip, 2007 19:12
My załatwiliśmy nauki i poradnię jeszcze przed załatwianiem formalności w kościele. Dostaliśmy stosowne zaświadczenia



Anula25 - Pon 23 Lip, 2007 22:57
My Mamy właśnie dwa spotkania w poradni rodzinnej za sobą. Jeszce jedno i potem do księdza.



malgoshaj - Czw 26 Lip, 2007 08:27
Oto rada mojej przyszłej szwagierki
Jak idziesz na nauki przedmałżeńskie to odraz babkom powiedz że jesteś w ciąży. Wypisują zaświadczenia od razu.
ja chyba zrobie tak samo nie mam czasu na siedzenie w poradni



Aga_K - Nie 29 Lip, 2007 23:19
hmm z tą ciążą to chyba nie jest najlepszy pomysł... Byłam świadkiem jak para tak powiedziała i kobieta z poradni powiedziała, że oni szczególnie potrzebują tych spotkań



Aga_K - Nie 29 Lip, 2007 23:24
no i w sumie, to my jesteśmy juz po drugim spotkaniu.. oczywiście był juz kalendarzyk

I wiecie co dziewczynki?.. kiedyś byłam przeciwniczką tego typu metod... teraz powolutku zaczynam zmieniać zdanie.. na razie odkryłam, że to może być fajna metoda ale w przypadku planowania bejbika :) .. bo nadal w moim przypadku nie dało by się tego stosować jako antykoncepcji... ale przynajmniej wiem o co w tym chodzi

Mam robić ten wykresik.. ale czasami zapominam zmierzyć temperaturę... a jak sobie przypomnę to i tak nie jest to nawet w podobych godzinach...
Na szczęście nasza kobieta z poradni jest normalna i powiedział, że jak mi wyjdzie jakiś dziwny to mam się nie przejmować



Anula25 - Pon 30 Lip, 2007 22:59
A my dziś zakończyliśmy w poradni rodzinnej teraz jeszcze tylko u księdza z tymi naukami. I będzie kolejne załatwione.




olaand - Czw 16 Sie, 2007 12:41
Ja do tych wszystkich spotkań w kościele jestem nastawiona raczej pozytywnie, chociaż niektóre poglądy księży są łagodnie mówiąc "dziwne". My kurs przedmałżeński zrobiliśmy w kwietniu u franciszkanów. Było to w sumie 6 spotkań (po 3 w tygodniu przez 2 tygodnie). Dwa z nich prowadziła młoda żona i matka, jedno było z panem z USC, pozostałe z dwoma czy trzema franciszkanami. I najbardziej kontrowersyjny i konserwatywny był paradoksalnie najmłodszy z nich. Oto jego poglądy w skrócie:
"Partnerstwo w związku małżeńskim, to bzdura. Wszystkie decyzje dotyczące małżonków, powinien podejmować mężczyzna. Mężczyzna się "żeni", wiec bierze sobie kobietę z żonę. Kobieta "wychodzi za mąż", czyli otacza męża, jest dla niego. Jej obowiązkiem są prace domowe, a mąż co najwyżej może jej pomóc, kiedy jest chora, albo urodzi dziecko."
Normalnie nóż sie w kieszeni otwiera.
A jurto mamy pierwsze spotkanie w poradni. Jak dzwoniłam sie umówić pani sie zapytała, czy mamy juz jakieś książki o naturlnym planowaniu rodziny i kazała nam je razem czytać. Czuje więc, że rysowanie wykresów nas nie minie. Szczerze mówiąc chcę sie tego nauczyć, ale nie czuję sie zbyt komfortowo na myśl o analizowaniu moich wykresów z jakąś babą. Cóż zobaczymy jutro jak bedzie.



carolla - Czw 23 Sie, 2007 10:25
U nas jest tak - 1 spotkanie ksiadz + psycholozka, skupienie nowozencow a na koniec indywidualne spotkanie z psycholozka. A co mnie jeszcze bardziej zrazilo do tego typu spotkan - nasza spowiedz ma wygladac po slubie tak - ja ( imie i nazwisko ) , lat ( ile ) , mezatka od ( ile czasu ) , dzieci ( ile ) , lat , plec, imiona, ......I CO - NIE KOSMICZNE. !!!!!!??????? I to jest nasz obowiazek podejsc tak do spowiedzi !!!!!!!! Pozostawiam to bez komentarza - bo komus moze byc przykro.



toffi - Czw 23 Sie, 2007 10:41

U nas jest tak - 1 spotkanie ksiadz + psycholozka, skupienie nowozencow a na koniec indywidualne spotkanie z psycholozka. A co mnie jeszcze bardziej zrazilo do tego typu spotkan - nasza spowiedz ma wygladac po slubie tak - ja ( imie i nazwisko ) , lat ( ile ) , mezatka od ( ile czasu ) , dzieci ( ile ) , lat , plec, imiona, ......I CO - NIE KOSMICZNE. !!!!!!??????? I to jest nasz obowiazek podejsc tak do spowiedzi !!!!!!!! Pozostawiam to bez komentarza - bo komus moze byc przykro.
Hehehe to jeszcze lepsze niż pierwsza spowiedź "jestem uczniem klasy drugiej do spowiedzi przystępuję pierwszy raz"



Ola - Czw 23 Sie, 2007 10:42
A może ktoś wie, co to jest "skupienie dla narzeczonych" bo na karteczkach do spowiedzi oprócz 2 miejsc na spowiedź widnieje właśnie coś takiego.//



carolla - Czw 23 Sie, 2007 11:40
jest to spotkanie ( w moim przypadku z ojcem paulinem czy jakos tak ) Zjezdzaja sie wszystkie pary z okolic i nie tylko - Polegalo to na tym, ze przez 30 min wysluchalismy kolejnej definicji od A do Z o malzenstwie. I tyle a w to miejsce o ktorym napisalas dostaje sie pieczatke.



Anula25 - Czw 23 Sie, 2007 12:58

A może ktoś wie, co to jest "skupienie dla narzeczonych" bo na karteczkach do spowiedzi oprócz 2 miejsc na spowiedź widnieje właśnie coś takiego.//

A coto jest u mnie na kartkach do spowiedzi nie ma czegoś takiego. Jest tylko 2 miejsca na spowiedż. I juz jedną mamy za sobą.



dziunia - Pią 24 Sie, 2007 22:22
A nas ksiądz się spytał czy mieszkamy razem Jak powiedzieliśmy że tak to on na to że będziemy mieć tylko jedną spowiedź a nie dwie I to najlepiej dzień przed ślubem wieczorem. Zebyśmy nie zgrzeszyli



biedronka160 - Pon 27 Sie, 2007 09:10
Ja tam nie wiem wogóle jak to wygląda. Dopiero we wtorek idę się dogadać z "kościołem", mam nadzieję, że termin będzie, bo jak nie to szukamy w innych parafiach. W kościele ostatnio widziano mnie w maju, mieszkam ze swoim facetem i mam z nim dziecko. mam nadzieję, że nam będzie "przysługiwała" tylko jedna spowiedź, bo bezsensowne trochę jest mówienie ciągle tego samego. nie mam pojęcia jak u nas wyglądają te nauki. Jutro wszystkiego się zapewne dowiem, to od razu szybciutko napiszę



aniołek27 - Pon 27 Sie, 2007 14:28
Nam się "upiekło" z naukami przed małżeńskimi. Ja miałam świadectwo takiego kursu ze szkoły, misiek też miał w szkole taki kurs, ale niemiał tego świadectwa. Więc powiedzieliśmy księdzu, że miał to świadectwo, ale przez wiele lat od skończenia szkoły gdzieś się zawieruszyło i niemożemy go znależć. Zresztą misiek ma już 35 lat i troche życia poznał więc ksiądz nam odpuścił.





biedronka160 - Sro 12 Wrz, 2007 09:49
Byłam wczoraj na pierwszym z cyklu spotkań kursu przedmałżeńskiego. Nie dosyć, że jedno takie spotkanie trwa 1,5 h to jeszcze większość facetów zaczęła przysypiać tak średnio po 30 minutach. Poza tym zaskoczeniem dla mnie było, że wołali za to kasę 15 zł od osoby. Tak jakby mi łaskę robili, że się nudze słuchając jakiś głupot zamiast wykorzystac ten czas bardziej efektywnie.



dziunia - Sro 12 Wrz, 2007 16:15
Pierwszy raz słyszę o płaceniu za kurs przedmałżeński My jesteśmy po 2 spotkaniach. U nas po prostu była to rozmowa z księdzem o tym jak sobie to małżeństwo wyobrażamy i jak powinno ono wyglądać. W sumie bardzo fajnie.Przed nami poradnia. Coś czuje że tu nie będzie tak fajnie



Ola - Sro 12 Wrz, 2007 16:24
My też zapłaciliśmy 30 zł, niby to była opłata dla pani położnej, ale płaciło sie to księdzu....



biedronka160 - Czw 13 Wrz, 2007 09:41
dla mnie to troche dziwne. U nas sie nie rozmawia. To ksiądz nudzi. A około 30 par siedzi tępo w ławkach i mysla, żeby jak najszybciej skończył. U nas te 30 zł to niby za prąd co go przez te 1,5 godziny uzywamy, za udostepnienie kościoła, za opłacenie księdza wykładającego i dla pań z poradni.



dziunia - Czw 13 Wrz, 2007 09:55
Razem z nami są jeszcze trzy pary i jest zupełnie inaczej niż u Was. Siedzimy sobie u księży w salonie na wygodnich sofach i rozmawiamy o życiu i miłości Ksiądz tak pięknie do nas mówi, że wychodze z tych nauk jakaś taka uduchowiona. Aż żal, że tylko jeszcze trzy nauki nam zostały



biedronka160 - Czw 13 Wrz, 2007 10:01
u nas wszyscy na hura, bo tylko raz w roku w wjednej parafii są nauki i przez to tak wychodzi. Nam zostało jeszcze 5 spotkań, w tym ostatnie z rodzicami. Sobie wymyślił ksiądz, ze mamy ich przyprowadzić. Wogóle mój narzyczony musi dwa dni z pracy się urywać, żeby na naukach być , bo ksiądz powiedział, ze jak nie bedzie miał wszystkich spotkań zaliczonych, to mu nie zaliczy wogóle kursu.



dziunia - Czw 13 Wrz, 2007 10:07
Jakaś paranoja z tymi rodzicami na naukach Moja teściowa mieszka 500 km od nas i w dodatku jest innej wiary Już ją tam widze



biedronka160 - Pią 14 Wrz, 2007 11:57
Nie wiem. ja osobiście nienawidzę koscioła - zapewne dzieki naszemu wspaniałemu proboszczowi - alkoholikowi i lubiącemu młode dziewczynki. Nie wiem. Chce mieć ślub w kościele i w dodatku w swojej parafii, ale czeka mnie męka, katorga i na pewno darcie papy. Bo oczywiście cena bedzie 2x wyższa niż gdzie indziej, ale wystarczy powiedziec, ze sie poszuka gdzie indziej i już trochę schodza z tonu.



olaand - Pią 14 Wrz, 2007 13:57
U mnie to wyglądało tak: kurs przedmałżeński, który odbywa się co miesiąc w innej parafii, robiliśmy w marcu. Było to sześć mniej lub bardziej ciekawych spotkań, prowadzili je księża, był pan z USC, pan z poradni rodzinnej, pani żona-matka, każdy mówił o małżeństwie ze swojego punktu widzenia;) Na tych spotkaniach dostawaliśmy karteczki z numerkami i na koniec trzeba było oddać te karteczki (które świadczyły o obecności na spotkaniach) w kopercie z ofiarą, z tego co pamiętam, to 15 zł. Dodatkowo jeszcze musieliśmy jeszcze zaliczyć trzy spotkania w poradni rodzinnej. Na szczęście ominęło nas wspólne analizowanie wykresów, bo trafiliśmy do "mniej nawiedzonej" babki.



biedronka160 - Sob 15 Wrz, 2007 08:27
Ja byłam wczoraj na kolejnym spotkaniu - były w tym zawarte dwie katechazy. Pierwsza jakiejś nawiedzonej babki, która autentycznie wszystko czytała z kartek i nikt jej nie słchał, ludzi z koscioła tłumnie wychodzili na papierosa tudzież się przewietrzyć. Kojena była z mężem jakiejś tam zony i to już w miarę ciekawe było. Przynajmniej mówił do nas Zostało jeszcze 4 spotkania czyli 8 katechez i 3 w poradni. mam nadzieję, że kalendarzyk mnie ominie, chociaż nie sądzę.



Góralka - Sob 15 Wrz, 2007 12:16
a u nas w parafii nauki wyglądają następujaco: 4 spotkania w salce katechetycznej wraz z innymi parami - jak narazie byłam na jednej nauce i akurat tej o tych wykresach itp. ale naszczęście też ich nie musimy robić, następne maja być z księdzem i z jakąś babką. Dodatkowo mamy mieć jeszcze 3 spotkania w poradni - 2 wspólne z narzeczonym i po jednym indywidualnym. Ale najbardziej wkurzyła mnie cena jaką musieliśmy za to zapłacić - po 50 zł od osoby bo inaczej nie wydaliby nam książeczek na których podbijają kolejne wizyty.



biedronka160 - Nie 16 Wrz, 2007 10:10
To jest żałosne, że na miłości i chęci zawarcia związku przez Młodych wszyscy chcą zarabiać. Wiadomo, ze nie jest to tanie przedsięwziecie, ale płacic za katechezy, z których mamy coś wyniesć? Dla mnie po prostu tragedia.



toffi - Nie 16 Wrz, 2007 10:17
Podbijanie książeczek na kolejnych wizytach też jest trochę śmieszne... Przecież to nie dzieci idące do komunii, czy bierzmowania...



Góralka - Nie 16 Wrz, 2007 13:47
ja też uważam że jest to paranoja, no ale cóż zrobić ......... Trzeba to przeboleć jakoś szybciutko i później już tylko czekać na tą jedną chwilę a zapomnieć o tych wszystkich przygotowaniach ...



Barbarka - Pon 24 Wrz, 2007 22:59
W piatek mieliśmy pierwsze nauki przedślubne: 2 godzinki z księdzem i jedna z babką z poradni małzeńskiej. Powiem wam że bardzo pozytywnie było. Ksiądz był super, mówił naprawdę o ważnych sprawach a babka z poradni na początku też ok, ale jak zaczęła swoje wywody na temat antykoncepcji to w tym momencie myślałam że mnie tam rozniesie. Ale można to przeboleć:)
Czekają nas jeszcze 2 spotkania.
Wczoraj mieliśmy dzień skupienia+msza czyli 3 godziny w kościele. Muszę wam powiedziec ze księza mnie bardzo zaskoczyli, bo naprawdę mówili tak po ludzku, o miłości, o bliskosci i nawet o tym, że zbliżenie fizyczne przed ślubem to uzupełneinie miłosci:) mogę tutaj napisać - szacuneczek dla księęzy właśnie takiego pokroju jak ci którzy prowadzili nauki i dzien skupienia. gdyby kazdy ksiądz taki był to mysle że młodzi ludzie czesciej chodziliby do kosciola...no tyle moich wywodów:P



delicja11 - Pon 22 Paź, 2007 15:38
czesc dziewczyny sluchajcie jestem z wielkopolski moze ktoras z was powie mi gdzie sa organizowane weekendowe kursy przedmałżeńskie w okolicy, problem polega na tym ze na zwykly kurs przedmalzenski nie mozemy z narzeczonym chodzic gdyz on pracyje za granica i w polsce jest tylko na weekend prosze pomozcie!!!!!!!!!!!



biedronka160 - Wto 23 Paź, 2007 08:30
Byście musieli równiez sami popytać gdzie taka możliwość jest. Sęk w tym, ze nie musicie razem tych nauk robić. Nam ksiądz powiedział, że mój narzyczony moze sobie nawet w Paryzu robić, jeśli termin czy godzina mu nie pasuje. Ważne tylko, zeby miał wogóle. Najlepiej popytać w Poznaniu - tam trochę kościołów jest. Mniejsze miejscowości raczej odpadają.



agniesia774 - Sro 07 Lis, 2007 12:17
...



dziunia - Sro 07 Lis, 2007 13:44
Dziewczyny ja też przez dwa lata przed ślubem z mężem mieszkałam a jednak na nauki chodziliśmy Ja tam sobie nauki chwale ale wiem że dużo zależy od księdza. U nas to były rozmowy na wybrany temat a nie jakiś wykład. Bardzo miło nasze nauki wspominamy nawet te z panią z poradni. Dowiedziałam się o swoim ciele paru ciekawych rzeczy a reszte wypuściłam drugim uchem



Jagoda - Czw 08 Lis, 2007 18:51
A jak sie ksiadz na to zaopatruje? nie potrzebuje jakiegos potwierdzenia? dla mnie moze te nauki tez wydawaly sie niepotrzebne ale wymagana byla kartka.



magda19800 - Czw 08 Lis, 2007 21:06
A ja chodze na nauki(wlasnie w Żyrardowie- to do Pauliny G) i naprawde jestem bardzo zadowolona.Ksiadz mowi krotko, na temat, a do tego "z jajem". Czesto zaprasza roznych gosci- innych ksiezy czy malzenstwa, ktorzy opowiadaj nam jak wszystko wglada od strony praktycznej. Nikt sie nie mudzi. Naprawde polecam:)



gosiaczek78 - Pią 09 Lis, 2007 10:50
Hej dziewczyny czytam wypowiedzi tu na forum na temat nauk przedmałżeńskich i troche jestem teraz w kropce odnośnie poradni .My bylismy na naukach i były to spotkania z księdzem zpania psycholog i z panem z poradni rodzinnej bylo to w sumie 6 spotkań Dostaliśmy karteczke z zaliczeniem kursu ( jest na niej 6 zaliczonych tematów) czy jescze dodatkowo musimy iść do poradni ??????tematy na naukach to :podstawy wiary sakrament.małżeństwa, istota i rozwój miłości miłość małżeńska ,rożnice w przeżywaniu miłości trudnośći w małżenstwie,odpowiedzialne rodzicielstwo wychowanie do miłości ,wykroczenia przeciwko życiu w obronie życia, rodzina kościołem domowym powołanie chrześcijańskie .czy trzeba miec dodatkowe zaświadczenie jeszcze z poradni????



biedronka160 - Pią 09 Lis, 2007 12:41
Niestety gosiaczku będziesz musiała jeszcze zaliczyć trzy spotkania w poradni rodzinnej. Radzę załatwić to na około 3 m-ce przed ślubem. Pierwsze spotkanie polega na planowaniu rodziny, ani tłumaczy jak robic kalendarzyk i umawia sie z tobą ze za miesiac przychodzisz na kolejne spotkanie znim. Wtedy go analizujecie. Dopiero po tych trzech spotkaniach dostajecie zaświadczenie o spotkaniach w poradni a zaświadczenie o naukach swoją drogą też potrzebne. Niestety nie da się tego obejsc.



agniesia774 - Pią 09 Lis, 2007 18:33
dziewczyny a może któraś z Was się orientuje w którym kościele w elblągu są w miare fajnie prowadzone nauki??



magda19800 - Pią 09 Lis, 2007 18:59
PaulinaG, slub tez bede miala na żeroma i ksiadz nam mowil, ze nauki beda dopiero w maju, wiec poszlismy teraz do duzego kosciola i naprawde nie zalujemy. Najczesciej chodze ja sama, bo moj narzeczony pracuje, ale to zaden problem- ma zaliczone. Musimy jeszcze po nowym roku z nastepna tura odrobic pierwsze i drugie zajecia, bo za pozno sie na kurs wybralismy



toffi - Nie 11 Lis, 2007 12:51
Dziewczynki ile czasu przed ślubem chodziłyście na nauki? Bo u mnie w kościele zaczynają się od jutra i nie wiem czy iść czy może poczekać...



dziunia - Nie 11 Lis, 2007 15:18
Toffi idżcie wcześniej to będziecie mieć z głowy. Myśmy mieli 7 spotkań czyli 7 tygodni a ostatnie nauki mieliśmy tydzień przed ślubem Jak możesz wcześniej to chyba warto bo po co zostawiać na ostatnie chwile I tak będziesz miała dużo na głowie



toffi - Nie 11 Lis, 2007 19:27
7 tygodni ;o No to ładnie No chciałam wcześniej, ale dzisiaj ksiądz mnie zaskoczył z tym, że są już od jutra... Pójdziemy, bo później może być ciężko jak zaczniemy remont na dobre...



magda19800 - Nie 11 Lis, 2007 19:31
toffi, lepiej idzcie wczesniej, bo potem bedziecie mieli za duzo rzeczy na glowie, a teraz jeszcze troche luzu zostalo. My chodzimy juz teraz, a slub dopiero w czerwcu.:)



toffi - Nie 11 Lis, 2007 19:34
Ok, dzięki dziewczynki już nie mam wątpliwości



biedronka160 - Pon 12 Lis, 2007 11:04
nauki są wazne 3 lata z tego co się dowiedziałam. My zrobiliśmy we wrzesniu a ślub dopiero w sierpniu mamy i jedno mamy z głowy. Teraz tylko poradnia i wszystkie rzeczy bliżej slubu.



gosiaczek78 - Pon 12 Lis, 2007 15:24
Hej czy od księdza dostałyście jakąś kartke do tej poradni rodzinnej ? nas tylko skierował na kurs przedmałżeński a o poradni nic nie mowił?tak samo na naukach tez nikt nie mowił o indywidualnych spotkaniach a na temat planowania rodziny i kalendarzyku mieliśmy na naukach mówił o tym pan właśnie pracujący w poradni więc nie wiem co teraz zrobić bo jestem w kropce???



dominikas - Pon 12 Lis, 2007 19:40
My dostaliśmy kartkę z całą rozpiską tematów i miejscami na pieczątki/podpisy. Oprócz "konferencji przedmałżeńskich", których ma być dziesięć ( ) jest miejsce na poświadczenie trzech wizyt w poradni i trzech spowiedzi. Wszystko na małej karteluszce... Ech...



biedronka160 - Wto 13 Lis, 2007 07:18
My dostaliśmy tylko karteczkę na nauki i to dostaliśmy na drugim spotkaniu. ksiądz przypominał o poradni. Tam dostaniemy potwierdzenie po zaliczeniu 3 spotkań.



olaand - Wto 13 Lis, 2007 08:09
My z kolei nauki zrobiliśmy wcześniej, a od księdza dostaliśmy osobne kartki do spowiedzi i osobne do poradni. Ksiądz dał nam też numery telefonów do pań z poradni, żebyśmy mogli łatwiej się umówić na te 3 spotkania.



dominikas - Wto 13 Lis, 2007 08:37
Jak widać "co kraj to obyczaj"



Gwiazdeczka - Wto 13 Lis, 2007 10:51
ja chyba pójdę zobaczyć co u nas. bo wiem, że są dwa razy w roku, zaraz po nowym roku i po wakacjach. i chyba po nowym roku zaczniemy.
zresztą, my w ogóle musimy iść, w listopadzie nas zapiszą na czysto w kalendarzu.
o, może zaraz pójdę.



toffi - Wto 13 Lis, 2007 12:16
My byliśmy wczoraj na pierwszych naukach i mamy je codziennie do piątku włącznie A co dalej to nie mam pojęcia. Było całkiem fajnie, bo ksiądz (za którym nie przepadam) opowiadał różne historyjki, często śmieszne



Gwiazdeczka - Wto 13 Lis, 2007 14:02
zaraz wychodzę do kościółka, żeby się wypytać o wszystko.
jak wrócę, to napiszę.



Gwiazdeczka - Wto 13 Lis, 2007 14:16
toffiku - opowiadaj opowiadaj jak jest.



gosiaczek78 - Wto 13 Lis, 2007 15:33
Hej faktycznie co parafia to inny obyczaj i inny tok załatwiania spraw chyba sie przejde i zapytam co i jak bo po co poźniej mam załatwiac poradnie na ostatnią chwile Pozdrawiam gorąco i zycze Wam wytrwałości w zaliczaniu kolejnych spotkań ... sobie równiez hehehe



dominikas - Wto 13 Lis, 2007 19:54
Ja mam inne zmartwienie: nauki są o.k. - 7 spotkań prowadzi ksiądz, a 3 (takie bardziej o rodzinie i miłości "ludzkiej") pan z poradni. I on powiedział, że na naukach nie będzie omawiał metod planowania rodziny bo od tego są spotkania w poradni. Podobno te trzy spotkania w poradni to po to, aby w międzyczasie "obserwować swoje ciało" i przychodzić do pana z wykresikami. Mi się to nie podoba. Uważam, że antykoncepcja to indywidualna sprawa każdej pary - nasza własna, czy chcemy planować dzieci "po bożemu", czy nie. Generalnie nie mam nic przeciwko kalendarzykowi i instrukcji co i jak - chodzi mi o to, że nie mam zamiaru obcemu facetowi machać tymi swoimi wykresami przed nosem. Jak będę chciała poznać tę metodę i poobserwować swoje ciało, jak to mówi pan z poradni, to poproszę swojego ginekologa o wskazówki, a nie obcego dziada. Dla mnie to zbyt intymne i żenujące .
Może wyda to Wam się dziwne, ale ta cała sytuacja sprawia, że pierwszą wizytę w poradni odwlekam jak mogę. I zastanawiam się, czy po prostu nie iść i nie powiedzieć wprost co o tym myślę (no, może łagodniej, niż powyżej).
Myślałam o ściągnięciu wykresów ze stron internetowych, ale ci w poradni podobno je od razu rozpoznają...



toffi - Wto 13 Lis, 2007 20:59
Drugie spotkanie minęło... mniej śmieszne niż wczorajsze... Z wieloma rzeczami tym razem się nie zgadzałam. Poza tym ksiądz mówił coś o 3 metrowych welonach, które niosą dzieci i o odprowadzaniu do ołtarza przez teścia (może miał na myśli teścia pana młodego...) no i ogólnie pokazał, że bardzo mu się to nie podoba i że to amerykańskie no i że zrobimy jak chcemy, ale on jest na NIE.
dominikas ja od razu bym powiedziała, że mi to nie pasuje i nie będę tego robić... Jeśli u nas będzie taka sytacja to zrobię tak na pewno.



fibi - Wto 13 Lis, 2007 21:22

w międzyczasie "obserwować swoje ciało" i przychodzić do pana z wykresikami...

żebym ja do obcego faceta szła z moim wykresikiem temperaturek np???? a w zyciu! co za zbok!



Gwiazdeczka - Wto 13 Lis, 2007 22:11

Poza tym ksiądz mówił coś o 3 metrowych welonach, które niosą dzieci i o odprowadzaniu do ołtarza przez teścia (może miał na myśli teścia pana młodego...) no i ogólnie pokazał, że bardzo mu się to nie podoba i że to amerykańskie no i że zrobimy jak chcemy, ale on jest na NIE. mi dziś proboszcz powiedział, że "musi wybić mojemu facetowi z głowy małżeństwo z taka kobietą, która ma takie pomysły" [chodzi o odprowadzanie]. to był cytat. ja za to jutro [bo na szczegółowe omawianie jestem z nim umówiona jutro] wybiję z głowy to wybijanie. uprę się, postawie na swoim i niech on sobie będzie na co chce, to mój ślub, a grzechu nie popełniam. i już.



toffi - Wto 13 Lis, 2007 22:31
Według mnie mogą tego uczyć, ale nie kazać wykonywać i to sprawdzać...



biedronka160 - Sro 14 Lis, 2007 08:47
Gwiazdeczko a co ja mam zrobic jesli biorę tabletki? Wtedy temperatura jest w cyklu inna i wogóle, bo nie ma jajeczkowania. Jak będe miała mu ten wykres zrobić? Skoro i tak nie bedzie widać dni płodnych ??



Gwiazdeczka - Sro 14 Lis, 2007 10:17

Gwiazdeczko a co ja mam zrobic jesli biorę tabletki? Wtedy temperatura jest w cyklu inna i wogóle, bo nie ma jajeczkowania. Jak będe miała mu ten wykres zrobić? Skoro i tak nie bedzie widać dni płodnych ?? biedronko ja będę miała ten sam problem chyba. chyba że zacznę brać później, jeszcze nie obliczyłam. ale jeśli, to zamierzam powiedzieć - biorę tabletki, będę mierzyć temperaturkę, nie ma sprawy, ale tylko do nauki. niestety nie będzie nic widać, bardzo mi przykro.



fibi - Sro 14 Lis, 2007 13:14
ja nie zamierzam uczęszczać do żadnej poradni! Żyjąc z mężczyzną już 5 lat chyba nikt niczego nowego mnie nauczy! Poza tym to jest moja sprawa, czy ja chcę się zabezpieczać, czy nie. Czy ja chce miec dzieci czy nie. Tabletki biorę od 4,5 roku. I co?? grzech?? Mam takich bredni w spokoju sobie wysłuchiwać? Nieeeeee, to nie dla mnie. Ja za bardzo nadpobudliwa jestem i zbyt ostro bronie swojego stanowiska.
Koniec kropka.



dominikas - Sro 14 Lis, 2007 15:04
No tak, tylko że ja mam miejsce na stempelki z poradni i nie mogę ot tak po prostu sobie nie iść...



fibi - Sro 14 Lis, 2007 21:52
Biedulo....no to rzeczywiście nie masz wyjścia.... Współczuję Tobie... ja mam nadzieje że nam sie uda to załatwić tak "na około"

to powodzonka Dominikas...żebyś to jakoś przetrwała <tuli>



magda19800 - Sro 14 Lis, 2007 22:47

biedronko ja będę miała ten sam problem chyba. chyba że zacznę brać później, jeszcze nie obliczyłam. ale jeśli, to zamierzam powiedzieć - biorę tabletki, będę mierzyć temperaturkę, nie ma sprawy, ale tylko do nauki. niestety nie będzie nic widać, bardzo mi przykro.

Gwiazdeczko, mozesz mierzyc temperature juz teraz, a potem zaczac brac tabletki. Potem tylko wpiszesz odpowiednie daty. I wilk bedzie syty i owca cala Ja wychodze z zalozenia, ze warto sie tym zainteresowac, bo nie wiadomo co sie w zyciu potem przyda. A moze sie wciagniesz w robienie wykresow i obserwacje i w ogole zrezygnujesz z hormonow


No tak, tylko że ja mam miejsce na stempelki z poradni i nie mogę ot tak po prostu sobie nie iść...

Domonikas,
no tak, nie isc nie mozesz, ale pamietaj, ze tam tez sa ludzie i tak naprawde nikt cie do niczego nie bedzie zmuszal. Przedstawisz swoje stanowisko, oni swoje i tyle. Dostaniesz stepel i czesc. To nie jest tak, ze jak nie zrobisz wykresu itp. to ci nie zalicza i nie bedziecie mogli wziac slubu. Pocieszajace jest to ze w wielu poradniach jest tylu chetnych, ze nie maja czasu na 3 spotkania i robia jedno. Dasz rade.



Gwiazdeczka - Czw 15 Lis, 2007 01:23


biedronko ja będę miała ten sam problem chyba. chyba że zacznę brać później, jeszcze nie obliczyłam. ale jeśli, to zamierzam powiedzieć - biorę tabletki, będę mierzyć temperaturkę, nie ma sprawy, ale tylko do nauki. niestety nie będzie nic widać, bardzo mi przykro. Gwiazdeczko, mozesz mierzyc temperature juz teraz, a potem zaczac brac tabletki. Potem tylko wpiszesz odpowiednie daty. I wilk bedzie syty i owca cala owszem, tak też kombinowałam. powiem Wam jednak, że u mnie to może wyglądać trochę inaczej. po pierwsze nasze nauki zaczynają się w styczniu, więc mogę je zrobić bez tabletek i zacząć je brać po, do sierpnia pięć razy zdążę ustawić sobie cykl. a po drugie, to nie wiem czy w ogóle mnie to czeka. ponieważ jesteśmy z dwóch dalekich miast, a u nas nauki są w piątek, może będziemy musieli się zdecydować na kurs weekendowy dla zakochanych. tam nie ma poradni.
wszystko zależy od tego, jakie zajęcia będzie mial w piątku MMŻ i czy będzie zdążał na nauki w styczniu.
Ja wychodze z zalozenia, ze warto sie tym zainteresowac, bo nie wiadomo co sie w zyciu potem przyda. A moze sie wciagniesz w robienie wykresow i obserwacje i w ogole zrezygnujesz z hormonow co do pierwszej części - moje już wielokrotnie wypowiadane zdanie na temat nauk to potwierdza. ja tam nie idę po stempelek tylko czegoś sie nauczyć. odmiennego zdania, czegoś nowego, ciekawego. nikt nie powiedział, że wszystkie nauki są o kant... eee... pośladka potłuc, no nie?
co do drugiej części - ja już WIEM, że mi sie przyda. wybieram odpowiedzialne macierzyństwo. pielęgnowanie swojego organizmu przed, w trakcie i po ciąży. a więc również obserwowanie jego w pełni naturalnego cyklu. no i pomyślałam, że spróbuje zaplanować sobie pleć dzieci. babci sie udało, cioci, przyjaciółce, czemu mnie nie? pochodzę z rodziny, w której kobiety maja niesłychanie regularne cykle. może mi się udać. a kolega Narzeczonego NPR [Naturalne Planowanie Rodziny] studiował 5 lat. więc mam informacje naukowe [nie tylko ideologiczne] z pierwszej ręki.

pozdrawiam wszystkie pilnie sie uczące i te, co dopiero planują!



dominikas - Czw 15 Lis, 2007 09:15

może będziemy musieli się zdecydować na kurs weekendowy dla zakochanych. tam nie ma poradni.
My się orientowaliśmy co i jak z tymi weekendowymi i rzeczywiście - jak dzwoniłam, to pani mi powiedziała, że poradni nie ma i trzeba sobie samemu zorganizować wizyty w dowolnej parafii.



volcania - Czw 15 Lis, 2007 10:19
My na internecie znaleźliśmy parafie, w których są nauki weekendowe. Tak się składa, że w tej którą mamy najbliżej organizowane są także spotkania z poradni. Wiem, że stempelek jest potrzebny, więc chodzić będziemy. Jak najszybciej chcemy to mieć z głowy.

Mam wrażenie, że niestety paradoksalnie kościół jest najmniej przyjemnym obowiązkiem związanym ze slubem.... Przykre, że nie jest dostosowany do współczesnych czasów. Tabletek nie wolno, ale na ślub kasy nikt nam nie da!! Tylko jeszcze będą doić.

Ta tematyka podnosi mi ciśnienie. A zobaczymy jak będzie w trakcie nauk. Chyba zainwestuję w watę do uszu, bo z opisów wynika że nie jest zbyt uroczo.



dominikas - Czw 15 Lis, 2007 12:13
Nie, te z księdzem są naprawdę spoko. Kilka razy była zacięta dyskusja ideologiczna pomiędzy nim a uczestnikami, ale ksiądz jest, że tak powiem "otwarty" i nie zacietrzewiony w swoich poglądach. Najgorsza jest ta część niby-świecka. Ech...



toffi - Czw 15 Lis, 2007 12:15
Spotkanie 3: ksiądz zostawił nas z panią z poradni... wcześniej wspomniał coś o czasie, gdy już damy za zapowiedzi...
A pani z poradni powiedziała jakie to jest jej hobby ta poradnia, o studiach w tym kierunku, które niedawno robiła mimo swojego wieku no i zaczeła... CZYTAĆ!!! Ręce mi opadły Ziewałam niesamowicie Następne spotkanie z nią to już będzie indywidualne kiedy będziemy chcieli... Aha... mówiła, że mamy się kłaść razem do łóżka i mamy mieć jedną kołdrę a nie dwie



toffi - Czw 15 Lis, 2007 22:25
Spotkanie 4: ksiądz już nie mówił nic ciekawego (1 spotkanie było najciekawsze). Na początku powiedział do mojego Arka, że dopiero zaczął mówić a on już patrzy na zegarek Tylko, że on nie nosi zegarka... Ale ten ksiądz często stara się być niemiły (delikatnie mówiąc). Aha... znowu mówił coś o przyjściu i DANIU na zapowiedzi...



Gwiazdeczka - Czw 15 Lis, 2007 22:55

Mam wrażenie, że niestety paradoksalnie kościół jest najmniej przyjemnym obowiązkiem związanym ze slubem.... Przykre, że nie jest dostosowany do współczesnych czasów. heh... Kościół nie może się dostosować do czasów. jego nauki są ponadczasowe. i to jest w nim najpiękniejsze! nie uważam, że Kościół powinien iść z postępem, że powinien nagle zrobić rewolucję i zacząć propagować wszystko czemu jest przeciwny, a ostatnio zrobiło się modne [np.: wolny seks]. i tak dobrze, że teraz kobiet, które do ślubu nie idą czyste nie opluwa się, nie obrzuca kamieniami i nie szykanuje w inny sposób. jakby tak porównać Kościół teraz i 300 lat temu... mamy zdecydowanie lepiej.
to my mamy dostosować się do wiary, którą uznaliśmy za swoją. wiara nigdy nie jest łatwa. to nie jest najprostsza droga z punktu A do B. tu nie ma wybierania tego tylko co nam sie podoba. albo akceptujemy wszystko, albo wcale... nie możemy wierzyć i praktykować wiary tylko wtedy, kiedy to wygodne i nie sprawia nam kłopotu. to trudne. to bardzo trudne. ale każdy z nas ma prawo do nawet największych błędów. jesteśmy tylko ludźmi i dzięki temu dużo zostaje nam wybaczone...
łatwo ulec pokusie i żyć z mężczyzną jak z mężem dużo przed ślubem. dużo trudniej zachować czystość i wnieść ją do swojego małżeństwa. znam takie pary, a i na forum są obecne. i naprawdę mocno podziwiam. ja nie byłam na tyle silna, przykro mi. ale nie wymagam od Kościoła, żeby nic sobie z tego nie robił. a już na pewno nie wymagam, żeby nagle zaczęło mu się to szalenie podobać, bo to takie czasy! chcę, żeby mi wybaczono, to wszystko.
pozdrawiam cieplutko.



magda19800 - Pią 16 Lis, 2007 21:11

heh... Kościół nie może się dostosować do czasów. jego nauki są ponadczasowe. i to jest w nim najpiękniejsze! nie uważam, że Kościół powinien iść z postępem, że powinien nagle zrobić rewolucję i zacząć propagować wszystko czemu jest przeciwny, a ostatnio zrobiło się modne [np.: wolny seks]. i tak dobrze, że teraz kobiet, które do ślubu nie idą czyste nie opluwa się, nie obrzuca kamieniami i nie szykanuje w inny sposób. jakby tak porównać Kościół teraz i 300 lat temu... mamy zdecydowanie lepiej.
to my mamy dostosować się do wiary, którą uznaliśmy za swoją. wiara nigdy nie jest łatwa. to nie jest najprostsza droga z punktu A do B. tu nie ma wybierania tego tylko co nam sie podoba. albo akceptujemy wszystko, albo wcale... nie możemy wierzyć i praktykować wiary tylko wtedy, kiedy to wygodne i nie sprawia nam kłopotu. to trudne. to bardzo trudne


swieta racja Gwiazdeczko.

Ja sie tak tylko czasem zastanawiam po co niektorzy ludzie biora slub koscielny skoro negują wszystko co jest z kosciolem zwiazane, bo i tak wiedza lepiej???

moze ktos wie?



toffi - Pią 16 Lis, 2007 21:53
Spotkanie 5 ostatnie: niektóre rzeczy były dobrze powiedziane, inne mniej... Ogólnie było ciekawie. Ksiądz jest za całowaniem obrączek a nawet buziakiem na znak pokoju, ale neguje podawanie sobie nawzajem w kościele rąk na znak pokoju! Nie tylko na ślubach. A przecież nasz kochany papież tak właśnie robił... No i jest przeciwny długim welonom i dziewczynkom z obrączkami...

Co do podejścia niektórych osób do ślubu kościelnego to też nie raz się mocno zdziwiłam. Np. znajomi, u których byliśmy mówili, że muszą się naczyć spowiedzi... Tu zacytuję to co wyniosłam z nauk... Nie można być wierzącym nie praktykującym, bo to tak jakby powiedzieć żyjący nie jedzący...



fibi - Sob 17 Lis, 2007 14:03
mini lekcja historii



dominikas - Sob 17 Lis, 2007 17:48
A ja nadal obstaję za tym, że niektóre aspekty powinno się pozostawić sumieniu wierzących - i doradzać, a nie krytykować, czy wyklinać. Czy z rodzicami też się zawsze zgadzacie? Nie, ale pogodzili się z tym i nadal Was kochają. Dlatego kościół też powinien tolerować wybory innych - nie mówię popierać, ale tolerować. To indywidualna sprawa każdej jednostki, czy zgadza się z jasno wytyczonymi zasadami danej religii czy nie...



volcania - Nie 18 Lis, 2007 10:58
Otóż to



magda19800 - Nie 18 Lis, 2007 13:12

dominikas Wysłany: Sob Lis 17, 2007 5:48 pm tutajpocztematu:

--------------------------------------------------------------------------------

A ja nadal obstaję za tym, że niektóre aspekty powinno się pozostawić sumieniu wierzących - i doradzać, a nie krytykować, czy wyklinać. Czy z rodzicami też się zawsze zgadzacie? Nie, ale pogodzili się z tym i nadal Was kochają. Dlatego kościół też powinien tolerować wybory innych - nie mówię popierać, ale tolerować. To indywidualna sprawa każdej jednostki, czy zgadza się z jasno wytyczonymi zasadami danej religii czy nie...


ale przeciez dokladnie tak jest-wszystko zostawia sie sumieniu. Nikt nikomu wiary nie narzuca, jest ona swiadomym wyborem kazdej jednostki, ale jesli sie na nia decydujemy, to "bierzemy" wszystko, a nie tylko to co nam sie podoba.
Nikt nikogo nie wyklina, to juz nie te czasy! Ale pokazac co jest zle nalezy. Tak samo jak strofuje i upomina sie dziecko, a nie pozostawia samopas zeby uczylo sie na bledach. A co czlowiek z tym zrobi to juz jest jego sprawa. Albo to przyjmie albo nie. Dostalismy wolna wole i to jest nasz najwiekszy dar.
Kosciol toleruje wybory innych, nikogo nie wyklucza, dla kazdego jest w nim miejsce. Kazdego przyjmuje z otwartymi ramionami.



emka_cafe - Sro 21 Lis, 2007 10:06

Znam co najmniej kilka osób, które spowiadając się przed ślubem nie dostały rozgrzeszenia (dzień przed ślubem!) i musieli szukać pomocy w innych kościołach. Nie dostali rozgrzeszenia, ponieważ wydawało im sie że spowiedź ma być szczera i powiedzieli min, że uprawiają seks przed ślubem. Drugi raz nie popełnili tego samego błędu. Po prostu przy spowiedzi w innym kościele zmuszeni byli skłamać: nie uprawiam seksu, nie stosuje antykoncepcji, nie mieszkam z narzeczonym itd. Więc chyba tolerancji gdzie jak gdzie ale w kościele nie ma co szukać.

Jeżeli chodzi o spowiedź to nie jest tak że trzeba kłamać, bo inaczej nas ksiądz nie rozgrzeszy, wszystko zależy od tego na jakiego księdza się trafi, nie wszyscy są nie tolerancyjni. [/quote]



emka_cafe - Sro 21 Lis, 2007 11:45
No jasne w końcu przed samym ślubem taki numer ksiądz im wywinął więc się nie dziwie. Sama wiele razy słyszałam od znajomych o tym że powiedzieli przy spowiedzi np. o uprawianiu seksu przed ślubem i się okazało, że ksiądz dał warunek, albo przysięgnie że przestanie i poczeka do ślubu, albo nie da mu rozgrzeszenia Niestety jeszcze księża myślą że mają dużo do powiedzenia i mogą nami kierować, bo jesteśmy jednym z najbardziej katolickich krajów.



magda19800 - Sro 21 Lis, 2007 20:23
Paulina, ksieza sa zwklymi ludzmi, takimi jak my, tez moga mieg rozne zdanie, tez moga sie mylic. Widocznie twoi znajomi trafili na nieodpowiedniego czlowieka.


o uprawianiu seksu przed ślubem i się okazało, że ksiądz dał warunek, albo przysięgnie że przestanie i poczeka do ślubu, albo nie da mu rozgrzeszenia .

przystepujac do spowiedzi nalezy spelnic odpowiednie warunki. Jednym z nich jest postanowienie poprawy. A jak ktos sie spowiada i mowi, ze grzeszy i bedzie grzeszyl nadal, no normalne jest, ze ksiadz NIE MOZE dac rozgrzeszenia. Co innego jak czlowiek postanawia zerwac z grzechem, ale zdarzy mu sie upasc. Wszyscy jestesmy tylko ludzmi...



magda19800 - Czw 22 Lis, 2007 08:09
Paulina, ale przeciez nie chodzi o to zeby robic to, co kaza ksieza, bo to nie oni sa glowa kosciola. Chodzi o to, zeby zyc wedlug tego, co mowi Bog, wedlug jasnych wskazowek, ktorymi sa przykazania. Nikt nie twierdzi, ze jest to łatwe, ale jesli wybieramy wiare katolicka, to decydujemy sie na to. Z reszta życie generalnie nie jest proste.


To logiczne, że każdy powie to co będzie chciał usłyszeć ksiądz a dalej będzie robił swoje

to wcale nie jest logiczne. To zalezy jak ktos podchodzi do sprawy wiary. Czy jest ona dla niego wazna, czy zalezy mu tylko na swojej wlasnej przyjemnosci.


Nie sądze, żeby którakolwiek z nas na rozkaz księdza wyprowadziła się od narzeczonego lub wygnała narzeczonego z domu. Nie sądzę, że którakolwiek z nas zacznie żyć w celibacie bo tak sobie życzy ksiądz

jest wiele takich przypadkow. I wszyscy zgodnie twierdza, ze co prawda nie bylo to latwe, ale bylo bardzo dobrą decyzją, ktora zaowocowala w przyszlosci wiekszym szacunkiem do wspolmalonka. Uczy to tez panowania nad soba i rezygnowania z wlasnych przyjemnosci.
Dla chcacego nic trudnego...

Wiem, ze sie ze mna nie zgodzisz, ale takie jest moje zdanie.



dziunia - Czw 22 Lis, 2007 08:11
Ale z drugiej sdtrony patrząc to czego się spodziewacie po wizycie u księdza Ze wam powie że można się bzykać bez ślubu i razem mieszkać Nasz ksiądz powiedział. że on wie że my razem mieszkamy ale nic mu do tego. To nasze sumienie. No ale napomknął że to grzech.



Gwiazdeczka - Pią 23 Lis, 2007 13:30

Tu się nie zgadzam. Kościół od wielu lat musi nadążać za zmianami czasu. Stąd też mieliśmy sobory - w tym własnie celu sa one organizowane. (...) Nie mylcie tego zmianą religii, chodzi o pewne nastawienia i podejście do niketórych spraw. Kościół nie może udawać, że ich nie ma. Są zasady i tradycje - piękne, ale jest tez życie codzienne, które nabrało prędkości przez ostatnie kilkanaście lat. Ludzi się zmienili i zmieniają, a Kościół stoi w miejscu. Moja parafia zatrzymała się na etapie początków kapitalizmu - wzrosło w niej zainteresowanie pieniędzmi i tak juz zostało, niestety. ale pewne zmiany, które postulujesz, odnoszą się do pewnych dogmatów i tradycji RELIGIJNEJ a nie KOŚCIELNEJ! to nie księża wybrali, że seks przedmałżeński jest grzechem. to nie księża wymyślili sobie warunki spowiedzi - pokutę i szczery żal za grzechy. i to nie księża umówili się ze sobą, że nie będą popierać wolnych związków. to wszystko jest w religii katolickiej, a nie w Kościele katolickim. i jeśli nie zrozumiesz różnicy między tradycjami religijnymi a instytucjonalnymi, to będziesz uważała, że kościół jest stetryczały i przeterminowany.
powiem więcej - jeśli księża umówiliby sie ze sobą, że tolerują bez zastrzeżeń grzechy cielesne, postawiliby sie w opozycji do wiary, której sa reprezentantami...
a jeśli Twoja parafia nadal jest w epoce transformacji - to po pierwsze naprawdę szczerze współczuję, a po drugie proszę, żebyś nie odnosiła tego do całego Kościoła Polskiego.



volcania - Pią 23 Lis, 2007 21:56
Jak dla mnie to tutaj robi się zbyt religijnie. Spadam na inne forum. PA



magda19800 - Pią 23 Lis, 2007 22:37

Jak dla mnie to tutaj robi się zbyt religijnie. Spadam na inne forum. PA

moze dlatego, ze slub koscielny to wlasnie kwestia religijna



volcania - Sob 24 Lis, 2007 08:05
Ale skoro koleżanka wie lepiej o co mi chodzi niż ja sama, to po prostu szkoda słów i mojego czasu, bo i tak się nie zrozumiemy. To jakby tłumaczyć pewnemu prezesowi, że białe naprawdę jest białe a czarne jest czarne. Dziękuję.



Jagoda - Sob 24 Lis, 2007 08:49

Jak dla mnie to tutaj robi się zbyt religijnie. Spadam na inne forum. PA

zawsze mozna ominac ten temat



Gwiazdeczka - Pon 26 Lis, 2007 02:12

Jak dla mnie to tutaj robi się zbyt religijnie. Spadam na inne forum. PA jeśli zbyt religijny jest dla Ciebie ślub kościelny i związane z tym rozterki i przemyślenia, to po cóż bierzesz ten ślub? nie wystarczy USC? a bierzesz, skoro mówisz o naukach.
proponuję, zamiast skreślać całe ABCforum, zastosować sie do rady jednej z foremek - nie obserwować forum o kościele...



Gwiazdeczka - Pon 26 Lis, 2007 20:19
najpierw PaulinaG:




Gwiazdeczka - Pon 26 Lis, 2007 20:21
OK, juz po rozmowie z proboszczem.
u nas nauki zaczynają się w drugi piątek stycznia o 19. MMŻ nie będzie w stanie dojechać z Gliwic 11 razy pod rząd, najwcześniej w Warszawie jest ok. 21.
tak więc szukamy nauk weekendowych. znaczy tych dla zakochanych.
google ratuj.



volcania - Pon 26 Lis, 2007 22:04
Żałosne i żenujące. Współczuję Ci.
Szkoda słów

Ciekawe co jeszcze wymyślisz

Pierwszy raz widzę tak emocjonalną i niepoważną wypowiedź.



volcania - Pon 26 Lis, 2007 22:04
volcania a nie "vulcania" tak na marginesie



toffi - Wto 27 Lis, 2007 00:27
11 nauk macie??????



Gwiazdeczka - Wto 27 Lis, 2007 01:15

11 nauk macie?????? dokładnie. plus trzy w poradni. niech żyje stolica!



Gwiazdeczka - Wto 27 Lis, 2007 01:17
och jej, jeszcze tupnij nóżką i strzel focha.
ach ach.
śmiać mi się chce jak Cię czytam...



biedronka160 - Wto 27 Lis, 2007 08:05
Gwiazdeczko nie przejmuj się wyrażasz tylko swoje zdanie.
PaulinaG. i volcania na forum obowiązuje wolność wypowiedzi i kazdy może pisać to co chce. Gwiazdeczka próbuje pomagać, wy próbujecie jej pokazać, że religia a to co w kościele to dwie różne rzeczy - zgodzę się z wami. Ale jeśli ktoś ma inne poglądy powinniśmy to uszanować.
O ile mi wiadomo forum słuzy jako wspomaganie i wspieranie się w tym pieknym okresie oczekiwania na ślub oraz jego rocznice. Więc proszę zakończcie spór, przyjmijcie wszystkie słowa krytyki i żyjmy dalej
Life is brutal i nic na to nie poradzimy, a religia to inna para kaloszy.



toffi - Wto 27 Lis, 2007 10:02
To chyba nie powinnam narzekać na 5 spotkań od pn do pt Plus jedna, góra dwie w poradni
No i w sumie nie było źle i nawet mój Arek bardziej zadowolony ode mnie



Gwiazdeczka - Wto 27 Lis, 2007 15:21

Gwiazdeczko nie przejmuj się wyrażasz tylko swoje zdanie. naprawdę dziękuję Ci za te słowa. zrobiło mi sie bardzo cieplutko na serduszku...



susunia - Nie 06 Sty, 2008 18:54
Widzę, że rozgorzała tu niedawno bardzo ostra dyskusja ... Osobiście przychylam się bardziej jednak do zdania Gwiazdeczki. Uważam, że dzisiaj ludzie chcą często życ łatwo, a gdy tylko napotykają trudności to wszyscy są jej winni, tylko nie oni sami. Oczywiście, nie mówię tego personalnie do żadnej z Was, to tylko ogólna refleksja Ślub kościelny to chyba nie jest przymus... Jeśli chcę go wziąć, to deklaruję się jako wierząca i powinnam akceptować zasady wiary. To prawda, że księża potrafią byc nawet i złośliwi, ale to są tylko ludzie. Natomiast wiara jest niewzruszona i zawsze ta sama. Jej filarem nie są ani księza, ani kościół tylko Jezus Chrystus i Ewangelia, w której zapisy wierzymy z własnej i nieprzymuszonej woli. Jeśli współżyję przed ślubem (a sama nie jestem dziewicą ) to popełniam grzech. Warunkiem zaś spowiedzi jest mocne postanowienie poprawy i bez niego spowiedź i tak jest nieważna, nawet jeśli ksiądz odpuści grzech. Bóg widzi wszystko... A jeśli w niego nie wierzę, to chyba nie bardzo jest mi potrzebny ślub kościelny... Dlatego po pierwszej spowiedzi przedmałżeńskiej na pewno nie będziemy z moim Skarbem współżyli aż do ślubu Zawsze uważałam, ze nawet jeśli nie zgadzam się z prawami wiary, to mam przed sobą tylko dwie drogi: przychylić się do nich zagryzając wargi albo zrezygnować z kościoła, wiary i życ według własnych zasad. Wyboru musimy dokonać sami, ale powiem szczerze, że nienawidzę hipokryzji. Nie znoszę ludzi, którzy deklarują się jako wierzący, ale najchętniej pozmienialiby wszystkie przykazania i wybraliby dla siebie tylko po troszku z każdej zasady wiary. To właśnie jest wygodnictwo. Życzę więc każdej z nas przede wszystkim życia w zgodzie z sobą, bo nie ma jedynej słusznej drogi według mnie i każdej z nas wolno wybrać własną



susunia - Nie 06 Sty, 2008 18:58
A tak z innej beczki. Co sądzicie o weekendach dla narzeczonych? Własnie się na jeden z nich zapisałam. Za niewilską opłatą mamy zapewniony nocleg, wyżywienie, materiały i oczywiście nauki. Własnie, można wtedy zaliczyć (bardzo źle to brzmi ale trudno mi znaleźc inne słowo ) nauki przedślubne. Zaleta jest taka, ze nie ma wykładów, a raczej rozmowy z księdzem i między sobą, można dużo pytac i są nawet ciekawe ćwiczenia w parach (znów niedokładne słowo ), tzn. trzeba wspólnie z przyszłym małżonkiem/małżonką dojść do własnych wniosków. Już się nie mogę doczekać! A może któraś z Was brała udział w takim wydarzeniu, jeśli tak napiszcie o swoich wrażeniach



toffi - Nie 06 Sty, 2008 19:14
Susunia jak macie zapewniony nocleg to to nie brzmi dla mnie zbyt kościelnie



magda19800 - Nie 06 Sty, 2008 19:23
toffi, z tego co wiem to na takich wyjazdach pokoje nie są koedukacyjne, wiec jednak brzmi to koscielnie
Ale taki wyjazd to naprawde fajna sprawa



Gwiazdeczka - Nie 06 Sty, 2008 19:34

A tak z innej beczki. Co sądzicie o weekendach dla narzeczonych? Własnie się na jeden z nich zapisałam. Za niewilską opłatą mamy zapewniony nocleg, wyżywienie, materiały i oczywiście nauki. Własnie, można wtedy zaliczyć (bardzo źle to brzmi ale trudno mi znaleźc inne słowo ) nauki przedślubne. Zaleta jest taka, ze nie ma wykładów, a raczej rozmowy z księdzem i między sobą, można dużo pytac i są nawet ciekawe ćwiczenia w parach (znów niedokładne słowo ), tzn. trzeba wspólnie z przyszłym małżonkiem/małżonką dojść do własnych wniosków. Już się nie mogę doczekać! A może któraś z Was brała udział w takim wydarzeniu, jeśli tak napiszcie o swoich wrażeniach susunia ja szukam czegoś takiego, więc jak to wyjazd na więcej par, to byłoby miło uczestniczyć w tym razem. wtedy poproszę o adresik. a jak nie [bądź nie chcesz], to poszukam czegoś innego.



kinita - Nie 06 Sty, 2008 20:11
Kurcze dziewczyny, temat niby zakonczony, ale mnie kusi jeszcze jedno pytanie... Przeciez wiekszosc z nas, mieszka, lub przynajmniej wspolzyje ze swoimi narzeczonymi badz chlopakami ze swiadomoscia, ze to grzech. Co da, powstrzymanie sie od seksu te kilka dni przed slubem, po spowiedzi, kiedy wczesniej, chocby dzien przed spowiedzia bedziecie sie kochac?
To tak, jak by krasc, klamac, czy grzeszyc w inny sposob z mysla, ze i tak sie przeciez wyspowiadam... A pare dni po spowiedzi, robic to samo...



dziunia - Pon 07 Sty, 2008 09:09
Myśmy się kochali ostatni raz w piątek rano Wieczorem mieliśmy spowiedź po której poszłam spać do rodziców żeby nie kusiło. No a w sobotę już ślub i noc poślubna



biedronka160 - Pon 07 Sty, 2008 13:04
My do spowiedzi chcemy iść w piątek przed slubem, bo mieskzamy razem od prawie dwóch lat i tyle tez nie byłam u spowiedzi, bo rozgrzeszenia i tak bym nie dostała a w piatek ładnie się wyspowiadamy. Mój luby na noc do mamy pojedzie i będzie ok. W naszej sytuacji nie widze innego wyjścia, bo jak tu mieszkać osobno skoro szkrab juz jest




Strona 1 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 696 postów • 1, 2